poniedziałek, 8 lipca 2019

Zrób sobie wieczór kulinarny, pomyśl o własnych przetworach...

Miałem taki pomysł. Zamiast spędzać weekendowe wieczory na imprezowaniu, czy oglądaniu TV lub filmów, zrobiłem sobie spokojny wieczór kulinarny. Coś innego i jednocześnie coś przydatnego. Jakoś przetworów i produktów spożywczych w marketach jest nędzna, to długofalowo się odbija na naszym zdrowiu. Jest drogo i obciachowo, niemieckie produkty trzeciej jakości... 

Dosyć teorii - przejdźmy do praktyki.


Najpierw zakupy 100% jakości od polskiego producenta.



Jedziemy z tematem.


I pierwszy efekt. Pierwsze dwa słoiki przetworów, które oszczędzą mi cenny czas w tygodniu.


Finalnie w ten weekend zrobiłem około 10 litrów różnych leczo, past, zup i sosów do słoików i zbiorniczków do zamrażarki. Tanio, zdrowo i smacznie. Zamiast oglądać różne Master Chefy w TV, albo spędzać czas na durnym scrollowaniu Facebooka, zrób coś dobrego dla siebie ;-) Spróbuj coś zdrowo ugotować na zapas, w rytmie "slow food", bez chemii, praktycznie....

Pozdrawiam!

wtorek, 21 maja 2019

Pokój biurowy

Właśnie w większości skończyłem remont pomieszczenia biurowego (takie moje "home office:) i stwierdziłem, że pokażę Wam efekt. Styl jaki jest, każdy widzi, jasne kolory, dużo bieli, minimum niezbędnego wyposażenia.  Chyba nie jesteście zaskoczeni stylem, ani wykonaniem ;-) Remont i montaże w całości wykonane osobiście oraz/lub z pomocą kolegi z blogów ;-)




P.S. Polecam posłuchać:

http://oszczedzanie.biz/blog/robic-remonty-samemu-czy-zaufac-fachowcom-mp3/


poniedziałek, 13 maja 2019

Balkon po remoncie

Wrzucam wam kilka fotek mojego balkonu po remoncie. Remont wykonywała ekipa ze spółdzielni i nie zdążyłem powiedzieć, by mi nie malowali balkonu. Pojechałbym sobie sam białym akrylem, tak jak lubię najbardziej, ale trudno już, jakoś się już przyzwyczaiłem do zielonego koloru (a co Ty o tym myślisz? napisz w komentarzach na pejsbuku). Chcę balkon w klimatach minimum, dwie małe szafki (jedna jest pod blatem na uprawy ziół i warzyw), suszarka na ciuchy i to wszystko...

Na zdjęciach także mini instalacja solarna, nad którą się zastanawiam (nie mam instalacji elektrycznej na balkonie) oraz warzywa nasadzone i zioła w przygotowaniu.

Jeśli Ty masz jakieś sugestie co dalej - pisz - z chęcią wysłucham ciekawych pomysłów!







poniedziałek, 6 maja 2019

Widok z okna, zioła...

Jestem w trakcie przerwy na kawę i zerkam sobie przez okno i w sumie na okno. "Widokiem" chwaliłem się już tu i ówdzie, jednak kilka słów na tym blogu nie zaszkodzi. Na parapecie nie mam typowych roślin doniczkowych, tylko głównie zioła. Jest skromnie, ale ładnie wygląda, ładnie pachnie i jest z tego pożytek.


Polecam Wam sadzenie różnych odmian mięty, czy ewentualnie innych ziół. Mam lub miałem na parapetach bazylię, melisę, lubczyk, szczypior, itp.


Butelki sztuk 3 to lemoniada, którą sobie przygotowałem do pracy. Cytryna, żurawina, imbir, goździki oraz odrobina cukru trzcinowego (zwykle piję bez cukru, ale dziś miałem ochotę), zalewam wrzątkiem, pozwalam ostygnąć... Unikam kupowania kolorowych napojów w plastikach ze sklepu obok...

Kolejna porcja lemoniady zaraz będzie zalana.

Jak tam wygląda Twój widok z okna?

Majówka minimum

Dzisiaj ciąg dalszy relacji z majówki. Zamiast siedzieć w betonowym osiedlu czy odwiedzać dalsze atrakcje turystyczne zaliczyłem krótki wypad na pobliski kompleks stawów. Spokój, cisza, przyroda. Czego tu chcieć więcej? Polecam Wam rozglądnąć się po bliskiej okolicy i poszukać podobnych miejsc do "podładowania akumulatorów". Pozdrawiam.





niedziela, 5 maja 2019

Majówka po mojemu

Temat jest prosty. Chciałem spędzić majówkę po mojemu, w miarę możliwości z dala od najbardziej obleganych miejsc turystycznych, komercji i tłumów, problemów z parkowaniem, przepychaniem się do punktu widokowego itp. 

Na szczęście gawiedź cechuje się dość przewidywalnymi schematami zachowań. Gawiedź tłoczy się tam, gdzie tłoczy się reszta stada. W kupie raźniej. Dzięki temu jednakże, osoba, która pragnie jakiejś alternatywy bez trudu znajdzie atrakcyjne miejsca wypoczynkowe i to blisko, bez stania w korkach.

Poza tym ostatnio mam na tyle ciekawe wyzwania finansowe, że chcę trochę oszczędzić. Jakoś nie podniecają mnie obecnie frytki za 14 zł, mały ketchup płatny ekstra złotówkę, kawa za 12 zł, parking 30 zł, bilet za kilkadziesiąt zł po staniu w kolejce do jakiejś atrakcji przez kilkadziesiąt minut...

1 maja za cel obrałem sobie wzgórza w okolicach Głogowa. Trasy rowerowe i rezerwat Uroczysko Obiszów oraz sanktuarium w Grodowcu. Pustki... relaks luz, piękna przyroda i architektura, cisza... 

Zobaczcie trochę...











czwartek, 2 maja 2019

Płyn do mycia podłóg

Polecam spróbować zrobić samodzielnie płyn do mycia podłóg. Do słoika wrzucamy niepotrzebne skórki z pomarańczy oraz/lub skórki z cytryny. Zalewamy wrzątkiem i pozwalamy kilka dni "dojrzeć". Potem można używać płynu tak samo jak dotychczas zapachowego płynu do mycia podłóg. Zapach w domu bezcenny ;-)



sobota, 23 marca 2019

Personalizacja reklam w internecie... nie chcemy tego...

Witajcie, w związku z jedną z moich rozmów wyjaśniam dlaczego nie lubię personalizacji reklam w internecie, staram się usunąć reklamy z mojej przeglądarki oraz staram się ograniczyć możliwości śledzenia mnie i personalizacji przez różne serwisy.

Przykład z życia wzięty. Raczej obecnie każdy jest świadom tego że wyświetlane reklamy w różnych serwisach czy na Facebooku korespondują z tym czego akurat szukamy w Internecie bądź tym czym jesteśmy aktualnie zainteresowani.

Pamiętam, że kiedyś starałem się sprawdzać różne informacje dotyczące wakacji w Tatrach słowackich. Miał to być powiedzmy tygodniowy wypad niespodzianka oraz przy okazji na miejscu obeznanie możliwości założenia firmy na Słowacji.  Oczywiście nie była to jakaś mega tajemnica, ale wolałem żeby moja "była" nie wiedziała o tym jednak. Jeśli bym o tym powiedział, miałby to być rodzaj niespodzianki lub extra wyjazdu. Oczywiście przez pojawiające się natrętne reklamy dotyczące noclegu w słowackich Tatrach zorientowała się że planuje wyjazd, zanim zacząłem o tym z nią rozmawiać, pojawiły się osoby, które wiedziały więcej niż ja na temat wyjazdu i swoje powiedziały jej w ramach tak zwanej dobrej rady. Oczywiście, jakby inaczej, na totalny negatyw.
No cóż, wyniknęła z tego jakaś głupia rozmowa i niepotrzebne starcie o pierdoły, w sumie naprawdę nic mega poważnego, ale jednak zepsucie się jakiegoś fajnego klimatu, niespodzianki. Finalnie przez to w Tatry nie pojechaliśmy.

Ale teraz najlepsze. U jednego kolegi z otoczenia przez takie natrętnie pojawiające się reklamy Google dziewczyna dowiedziała się o pierścionku zaręczynowym, którego szukał kolega. Oczywiście niespodzianka zepsuta i mega kwas. Naprawdę nie fajnie.

W obydwu przypadkach zarówno moim jak i kolegi używaliśmy tego samego domowego laptopa z tym samym kontem Google. jednak nawet zmiana konta Google i osobno logowania się nie pomogłoby tutaj ponieważ Google rozpoznaje twój komputer po numerze karty sieciowej i płyty głównej. 

Problemem w tym przypadku okazało się jakiekolwiek używanie serwisu i wyszukiwarek oraz reklam dozwoloną personalizacją.

A gdzie stare dobre, suche i neutralne wyniki wyszukiwania? Coś obiektywnego bez tej całej sztucznej inteligencji, czy raczej, jak ja to często lubię nazywać, sztucznej głupoty.

Ostatnio miałem powtórkę z rozrywki kiedy szukałem dwóch telefonów komórkowych dla rodziny. To fakt, chyba ze dwa wieczory poświęciłem na przeglądanie różnych ofert telefonicznych oraz testy różnych urządzeń. Korzystałem z tego akurat na nowym smartfonie, gdzie jeszcze nie zainstalowałem narzędzi oraz przeglądarek, których zwykle używam na komputerze stacjonarnym. Efekt to około 2 tygodniowy atak reklamami i ofertami urządzeń telefonicznych z każdej możliwej strony oraz na Facebooku.

Rozumiecie, ja lubię telefony i elektronikę. Lubię też czasami zjeść łyżkę miodu czy dodać ją do herbaty. Mimo wszystko kiedy jest za dużo słodyczy to mnie bierze na wymioty. Czy znacie to uczucie?

Nie, naprawdę, zupełnie nie potrzebne mi jest naganianie ani personalizowanie reklam przez serwisy które natrętnie próbuja sprzedać mi coś. Pierwszym problemem jest za śmiecenie mojej przestrzeni internetowej reklamami, drugim problemem jest właśnie personalizacja i wyświetlanie ich konkretnie pod "moje" potrzeby, czy raczej potrzeby dostawcy usług i sprzedawcy. Czasami jak widać założonych przykładów nie jest to wcale aż takie dobre. korzystamy często w domu z tych samych komputerów pokazujemy różne rzeczy w internecie kolegom, między wierszami wyświetlają się reklamy, o których każdy wie, że są personalizowane.

Ostatnio proponowałem wam instalację Firefox.

Dzisiaj zaproponuję wam instalację na telefonie przeglądarki Opera. Opera bazuje na tym samym silniku co systemowa przeglądarka Google. Nie powinno być zatem problemów z jej wydajnością, ani żadnych kontrowersji. Przeglądarka jako jedno z domyślnych opcji posiada blokadę reklam, w razie czego w ustawieniach można się upewnić czy blokada jest włączona. Tutaj nie trzeba naprawdę nic ustawiać i nic robić. Totalna opcja dla leniwych. Opera czasem wyświetla jakieś reklamy i personalizowane artykuły (personalizację Opery także można wyłączyć), ale to nikły procent z tego co domyślnie podaje nam telefon z Chrome, można to ścierpieć.



Dodatkowo w ustawieniach można zmienić domyślną wyszukiwarkę na "duck duck go". Wyszukiwarka ta nie dokonuje praktycznie w ogóle żadnej personalizacji i zbiera minimum danych, potrzebny do minimalnej użyteczności. Wyniki wyszukiwania oraz układ jest nieco bardziej minimalistyczny niż Google, ale to wystarcza w domyślnej obsłudze internetu. Dla mnie okej, ale po pierwsze zawsze jednym klikiem można wrócić do Google, po drugie już sama blokada reklam, tak jak w przeglądarce Opera, całkiem wystarczy.

Oczywiście zachęcam do powrotu do mojego przed ostatniego wpisu o Firefoksie. Może tamta opcja też ci  podpasuje.

Jedno jest pewne, przed wszechobecnym syfem reklamowym personalizacją oraz perfidną psychomanipulacją możemy się obronić. Polecam nie siedzieć bezczynnie,  tylko zacząć działać. to zaledwie kilka kliknięć, natomiast jakość późniejszego używania internetu znacznie wzrasta...
Pozdrawiam serdecznie ;-)

piątek, 22 marca 2019

Apple. Mój stosunek do marki

Wiele gniewnych komentarzy niegdyś wylało się na tym blogu przez moje artykuły o Apple oraz telefonach z iOS. Temat jest na tyle emocjonalny (dlaczego?), że wykasowałem większość z moich wpisów (generowały nieustanne wojny w komentarzach i na FB). Jednak dziś wypuszczam "balon próbny", chcę zobaczyć co się przez te kilka lat zmieniło w Waszym postrzeganiu tematu. Czy to dalej temat tak "grzejący" widownię jak kiedyś, w czasie kiedy flagowe produkty innych marek niejednokrotnie przewyższają Apple ceną... zobaczymy.

Powiedzmy sobie szczerze. Apple to nieco inny ekosystem, jeśli chodzi o IT. Na tzw. Zachodzie to temat mało istotny, jednak w Polsce budzi emocje. Dlaczego? Otóż u nas to jest droga marka typu "premium", przez co jest czasami wykorzystywana przez ludzi, którzy niekoniecznie są prawdziwymi fanami alternatywnych systemów operacyjnych z rodziny UNIX, ale po prostu tych chcących "poczuć się lepiej" niż użytkownicy "tanich" telefonów z Androidem i komputerów z Windowsem. Zjawisko lansu stare jak świat i szkoda się nad nim rozwodzić... Uważam osobiście, że nie tylko minimaliście, ale i człowiekowi na poziomie nie wypada "strzelać marką"... jednakże....

Sama marka i sprzęt A. nie jest zły (jest mi obecnie emocjonalnie obojętny, z pewną dozą życzliwości). To z reguły dobry jakościowo sprzęt z innym systemem operacyjnym, dobrym wsparciem komercyjnym, który może mieć uzasadnienie dla profesjonalistów potrzebujących spójnego środowiska, integracji i bazy aplikacji profesjonalnych (np. graficy, marketingowcy, itp.). 

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby "biedny" użytkownik zwykłego komputera, bez wydawania majątku, poczuł magię alternatywnych systemów uniksowych i poznał jak się je użytkuje w praktyce (Apple to ładna graficzna nakładka plus system z rodziny Unix oraz sprzęt identyczny pod względem technicznym jak Twój poczciwy laptop). 


Na rynku jest dużo alternatyw, darmowych systemów, które możemy zainstalować obok Windows na naszym domowym komputerze. Linux i jego dystrybucje, takie jak Ubuntu czy wprost inspirujący się Apple system linuksowy ElementaryOS https://distrowatch.com/?newsid=10332. Polecam zainteresować się tematem (powoli, na spokojnie, instalować systemy z kimś doświadczonym obok). Fajnie jest poznać ten klimat samemu, zamiast tylko słać dziesiątki komentarzy w sieć ;-)


Ten wpis piszę dla Was z systemu uniksowego, takiego jak Apple, choć ustawionego na modłę Windows 2000, ponieważ taki układ i środowisko mi najbardziej odpowiada (zrzut ekranu powyżej).



Nie wykluczam jednak przesiadki na środowisko graficzne bardziej w omawianym kimacie.

Pozdrawiam!

Smartfon. Jak usunąć reklamy na Androidzie. Jak zainstalować Adblock, uBlock, itp.

Ostatnio pisałem o moim używaniu smartfona. Temat jest bardzo obszerny, jednak dziś skupię się na jednym aspekcie, mianowicie personalizacji mojej aktywności w sieci i reklamach, które zaczęły mnie mocno wkurzać.

Nie jest tajemnicą, że nasza aktywność na telefonach jest dosyć mocno śledzona przez Google, Apple (jeśli akurat używamy jabcoka), FB oraz inne podmioty. Mnie to zaczęło uwierać w chwili kiedy zacząłem szukać dwóch telefonów dla rodziny. Momentalnie w każdym miejscu w sieci przez kolejne tygodnie zaczęły mi wyskakiwać reklamy Google i FB dotyczące wszelkich ofert telefonicznych... taki nachalny atak marketingowy. Dosyć... po co mi w ogóle reklamy, jeśli nie chcę ich oglądać...



Na pierwszy ogień poszła główna przeglądarka na pasku systemowym. Wykasowałem z niej Chrome i zainstalowałem Firefox.

Na Firefoksie niektórzy użytkownicy Androida wieszają psy, bo niby jest wolny i zużywa zasoby systemowe. Ja używam od lat np. na tablecie i nie narzekam, ale OK... jeśli ci nie leży Firefox to spróbuj przeglądarki Opera, która ma już wbudowaną (częściową) blokadę komercji/reklam i szereg innych fajnych opcji. Opera jest budowana na tej samej bazie co Chrome, więc nie powinno być różnic z wydajnością w stosunku do aplikacji systemowej.


Klikasz na  Google Play, instalujesz Operę i w tym momencie już po sprawie, nie trzeba NIC konfigurować (możesz się co najwyżej upewnić w opcjach, czy blokada reklam jest włączona). Temat zamknięty.

Ja jednak na razie wybrałem Firefox. Trzeba go jednak chwilę skonfigurować (15 minut?).

Po uruchomieniu Firefoksa klikam na menu, czyli 3 kropki na górze po prawej i klikam Dodatki. Instaluję to co widać na zdjęciu.


1. Blokada wyskakujących okienek popup (opcjonalnie)

2. Badger. Blokada śledzenia i personalizacji przez różne portale, w tym Facebook (opcjonalnie)

3. uBlock Origin (albo inny Adblock) który blokuje upierdliwe reklamy (obowiązkowo). Wybieram uBlock Origin bo jest szybki i nie trzeba już w nim NIC ustawiać, wszystko dla regionu PL jest domyślnie ustawione.


Ja sobie jeszcze w głównych ustawieniach Firefox zmieniłem domyślą wyszukiwarkę z Google na DuckDuckGo. Wyszukiwarka www.DDG.gg gwarantuję maksymalną prywatność w gronie popularnych wyszukiwarek dostępnych na rynku.  Jeśli chcesz spróbuj, zobacz, przetestuj. To już jest  popularna, pełnokrwista i zaawansowana wyszukiwarka, która powinna cię zadowolić. Zawsze można wrócić do Google jednym kliknięciem, jak coś...

W moim Firefoksie nie włączyłem konta Firefox, czyli synchronizacji z innymi urządzeniami i komputerami z Firefoksem (nie jest mi to potrzebne), co zapewnia większą prywatność moich aktywności.

Wypróbuj to co opisałem... Internet na smartfonie może przez to stać się odrobinę bardziej przyjazny dla minimalisty...

Pozdrawiam!

środa, 6 marca 2019

Smartfon


Witam Was po długiej nieobecności na blogu. Nie było mnie tutaj z powodów prywatnych, nie związanych w ogóle z blogowaniem, czy podejmowaną przeze mnie tematyką. Wciąż cierpię w związku z różnymi sprawami na permanentny brak czasu, stąd wpisów jest tyle ile jest, choć często zaglądam na grupę FB...

Wiele rzeczy się u mnie zmieniło, ale chcę się odnieść do jednej w szczególności…. To smartfon.

Praktycznie do wiosny zeszłego roku nie posiadałem telefonu w rozumieniu „współczesnym”. Wcześniej przez długie lata był to tradycyjny telefon (babciofon) z relatywnie dobrym aparatem, potem wzięty od rodziny dość wiekowy smartfon, którego jedyną funkcją poza dzwonieniem było robienie zdjęć (także bez żadnego dostępu do internetu, czy WiFi, nie posiadam w domu sieci WiFi, tylko modem LTE).

Długo się broniłem przed smartfonem z prostej przyczyny. Mam w firmie i w domu praktycznie cały czas włączone komputery a tam wszystko: YT, mail, FB, TT, czaty… wychodząc z domu raczej potrzebowałem się oderwać od internetu, niż brać go ze sobą. Nie widziałem potrzeby być 100% czasu online. Widziałem także niejednoznaczne „efekty” jakie to przynosi obserwując ludzi naokoło…

Jakie efekty? Z punktu widzenia osoby konsekwentnie trzymającej się z dala od smartfona oraz internetu poza pracą/domem przypominało to jakąś formę chorobliwego uzależnienia. Np. czekałem na dziecko po treningu i na kilkunastu czekających rodziców tylko ja i ewentualnie jakaś inna osoba bez smartfona porozmawialiśmy jak ludzie, reszta siedziała obok siebie, ale bez interakcji, jak jakieś mumie, każdy wpatrywał się jedynie w świecący ekranik smartfona.

...jednakże minęło kilka miesięcy, dużo rzeczy się po drodze w moim życiu zmieniło, i w końcu…

...sam dołączyłem do grupy smartfonowych zombie, którym się kiedyś dziwiłem.

(Zdjęcie zrobione telefonem, podczas wycieczki...)

To było jak z tą „gotowaną żabą”, uzależnienie postępowało powoli, aż w końcu ktoś znajomy mi uświadomił, że funkcjonuję teraz podobnie.

Czy to dobrze, czy to źle. To jest bardzo głęboka kwestia, z mojego punktu widzenia kiedyś – źle, z punktu widzenia pewnej wygody w dostępnie do wygodnych, nowoczesnych rozwiązań – dobrze, z punktu widzenia zbytniego uzależnienia się technicznego od jednego, dość wrażliwego na uszkodzenia urządzonka – źle...

Powiedzmy, że przez ostatnie miesiące miałem sprawy, przy których zastanawianie się, co jest bardziej zgodne z lubianym przeze mnie stylem życia, a co nie, było dość nieistotne. Jednak teraz „budzę się” w nieco innej rzeczywistości i na nowo oceniam różne rzeczy…

W przypadku smartfona jednak, ocena ta będzie wciąż częściowo krytyczna i na pewno na nowo przemyślę obecność tego urządzonka w moim życiu… czy oby na pewno jest absolutnie niezbędna.

Może wystarczy mi jednak dobry klasyczny babciofon, tylko z aparatem oraz innowacją, która mi się jednak przydaje na wyjazdach, wbudowanym hotspotem i modemem LTE (np. coś w stylu CAT B35)… zobaczymy...

Tyle o telefonach na dziś (napisane w związku z wpisami Kolegów na grupie FB).

Pozdrawiam!