W sobotę mam spotkanie klasowe po kilkunastu latach. Plan jest taki, że zwiedzimy starą szkołę, potem zaliczymy jakiś obiad a potem jeden fajny lokal. Na spotkaniu będzie max. kilkanaście osób, tyle ile jeszcze choćby sporadycznie utrzymuje ze sobą choćby kontakt przez znajomych. Na ostatnim spotkaniu kilka lat temu były różne osoby z klasy - i takie co się lubiły i takie co się nie lubiły za szczególnie. Siedziało się oczywiście pół wieczoru z jednym czy drugim kolegą, z którym człowiek ma po dziś dzień częsty kontakt przez net, ale praktycznie pogadało się z każdym, a po latach podeszło się, stuknęło kieliszkiem i w dobrym humorze pogadało także z tymi osobami, z którymi kiedyś były jakieś zgrzyty lata wcześniej. Z perspektywy te pierdoły wydawały się dziecinne i nieistotne. Wszyscy po prostu się dobrze bawili i wspominali szkolne czasy. Spotykam się jednak zewsząd z opiniami potępiającymi spotkania klasowe po latach. Widziałem kilka artykułów krytykujących je, widziałem je na...
Swojego czasu często pisałem o strategiach radzenia sobie z telemarketerami czy innymi akwizytorami męczącymi człowieka przez telefon. Mój kolega Rafał uważa na przykład, że należy zlitować się nad studentami pracującymi za marne grosze i na śmieciowych umowach w agencjach i akceptować np. spam reklamowy w komentarzach i czasem coś puścić... Ja jestem przeciwnego zdania i zarówno w przypadku telemarketerów jak i spamerów wyznaję zasadę - kontratakować, gnębić, kopać w tyłek! Nie dać im chwili wytchnienia! Nie przemawia do mnie to, iż to biedny student tylko wykonujący polecenia służbowe, efektem tego polecenia jest znęcanie się nad ludźmi, to w aspekcie psychologicznym, a w aspekcie produktywności - zabieranie cennego czasu, energii, zasobów. Strażnicy w obozach koncentracyjnych także tylko wykonywali rozkazy i są niewinni, nieprawdaż? Oj, nie - nigdy nie litujcie się nad telemarketerami, akwizytorami czy spamerami! Ja się nie lituję - walczę z nimi. Jedną ze strategii...
Wiecie co? Dziś zapragnąłem przysłużyć się "ekologii" i po kilku gorących dniach starannie przygotowałem cały worek pełen butelek PET z zamiarem wrzucenia go do pojemnika na plastik. Segregacja jak się patrzy, starannie przygotowałem duży worek na śmieci pełen plastiku i chce wyrzucić... podchodzę do śmietnika i... zobaczcie sami: Nie ma szans na włożenie starannie przygotowanego pakunku do pojemnika: Na zdjęciu widzicie otwór w porównaniu do mojej ręki, a bynajmniej nie jest to wielka dłoń od łopaty i wideł, tylko ręka informatyka wyćwiczona głównie w klepaniu w klawisze na klawiaturze. Nie... to nie reklama Twixa, ale pokazanie wam, na ile twarda czarna kurtyna otworu zostawia miejsca na wciśnięcie butelki. Czyli rzecz niewykonalna np. dla dziecka wyrzucającego śmieci - ja jakoś dałem radę wcisnąć siłą butelkę PET. Wiecie co? Dałem po dwóch butelkach dałem sobie spokój. .. dlaczego mam pół godziny stać przy śmietniku i wciskać na chama po jednej butelce do...
Komentarze
Prześlij komentarz
UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!