Posty

Spokój i kreatywność.

Dziś zamieniłem mail czy dwa z pewną miłą osobą z naszego grona i była to miła korespondencja, ale też z pewnymi akcentami z życia. Rzeczywiście, mimo iż ja jestem z zasady mocno przywiązany do przyjaciół, także niektórych przyjaciół internetowych i raczej staram się naprawiać relacje i to co czasem się popsuje, czasem jednak nie ma wyjścia. Rzeczywiście czasem trzeba odciąć się od pewnych tzw. toksycznych relacji, relacji, które na pozór dają nam poczucie wspólnoty, przynależności czy są ciekawą formą spędzenia czasu, ale w rzeczywistości są to relacje zbudowane na kruchych fundamentach, albo jeszcze gorzej, są to relacje zbudowane na oszukiwaniu i budowaniu sobie w necie fałszywej, alternatywnej tożsamości. To prawda, czasem trzeba umieć zidentyfikować relacje, które przynoszą nam jedynie negatywną energię i wysysają naszą. Net daje poczucie swobody, wolności i bezpieczeństwa, ale czy tak jest naprawdę? To czego ja chcę obecnie od relacji internetowych to spokój, pełen spokój -...

Minimalista czy maksymalista?

Niedawno kol. Tofalaria zadała mi pytanie ile to ja już mam blogów? Odpowiedziałem, że niewiele, ponieważ mimo, że architektura bloggera umożliwia mi wydzielanie niektórych komponentów blogów, lub sekcji tematycznych w zupełnie nowe i odrębnie (jeśli patrzeć na adres www) blogi, to można to zupełnie z sensem potraktować jako jeden-dwa blogi. O oto jest najpełniejsza odpowiedź na pytanie czy minimaliście wypada mieć tak dużo blogów :-) Niektórzy sugerują mi przeniesienie się z blogowaniem na własny hosting, co mogłoby umożliwić osiąganie korzyści finansowych z posiadania blogów/bloga, ale na razie zdecydowałem się pozostać przy tym serwisie - z uwagi na jego prostotę i wygodę organizacji. Ta decyzja może się zmienić. Ponieważ jednak moje główne blogi, takie jak R-O są dość bogate w treść, a chcę uniknąć zaśmiecenia ich kolejnymi pluginami i linkami (tu wychodzi dusza minimalisty), postanowiłem w celu założenia sensownego blogrolla stworzyć (jeśli patrzeć na www) zupełnie nowy blog...

Blogowanie a oszczędzanie czasu. Czas to pieniądz!

Obraz
Czy blogowanie jest stratą czasu? Czy nie lepiej  byłoby oszczędzić cenny czas zaprzestając blogowania? To pytanie nie raz zaprzątało moja głowę - a co jak co - jestem człowiekiem zajętym. Ponieważ jednak naprawdę polubiłem blogowanie zdecydowałem się rozwiązać dylemat inaczej. Po pierwsze staram się blogować  bardziej fachowo, a mniej osobiście . Może nie wszyscy to odczuwają - bo wciąż w moich blogach można znaleźć osobistych akcentów, ale taka jest moja decyzja i ja to widzę w swojej pisaninie. Oczywiście popełnię nie raz przysłowiowy post o pupie Maryny (co jak co, w sumie ostatni post był dokładnie o przemarzniętych pupach), ale mniej ogólnie ściśle osobistych akcentów. a) blogując fachowo, nie znaczy, że staram się pozować na ultra-profesjonalistę, po prostu skupiać na rzeczach praktycznych , przydatnych dla każdego, b) człowiek dorosły, który ma już rodzinę, ma raczej ukształtowany konstrukt światopoglądowy , pewne zwyczaje, rzeczy które go drażnią - tu znów b...

Leginsy, kozaczki, opięta pupa... i aspekt finansowy.

Siedzę sobie teraz przez chwilę w biurze i najzwyczajniej w świecie się obijam, a co.... trzeba kiedyś. Zerkam sobie przez okno i patrzę na dziewczyny i kobiety przemykające do sklepu. Jeśli chodzi o leginsy, kozaczki i opięte ciasno pupy wspomniane w tytule to tak właśnie wygląda większość z nich. Cóż, obecna moda podkreśla walory kobiece takie jak nogi, pupa, talia - zatem człowiek może się opatrzeć do woli... ...stylu i mody komentować nie będę, bo się na tym nie znam, co do ciasno opiętych pup... powiem tak... wierzę, że każda kobieta ma w sobie piękno, jestem jednak świadomy, że ja - typowy samiec nie koniecznie zawsze mogę to piękno zrozumieć :P No i wszystko pięknie, widoki też, gdyby nie jeden szczegół - wieje zimny wiatr, zacina lekko śniegiem i już jest całkiem biało. Ja bez żadnej krępacji wbiłem się w kalesony, bluzę polarową i płaszcz, ponadto jestem całkiem "masywny", czego może nie widać, ale jednak ta zbita góra mięcha trochę ciepła trzyma... ...a te b...

Minimalizm może być łatwy.... czyli znów o pozbywaniu się rzeczy - sprzedaż niepotrzebnych ubrań.

Rzecz może bardziej nadawałaby się na blog Racjonalne Oszczędzanie, jednak tam omawiamy konkurs  a tymczasem to co wam teraz napiszę ma swoje minimalistyczne oblicze. Co jak co w domu na ile się da coraz częściej wdrażam minimalistyczne i oszczędne praktyki, niektóre nie spotykają się z aprobatą i tu trzeba złotego kompromisu - niektóre - tak jak obecna akcja są miłe dla oka i... portfela. W ramach przewietrzania szaf pozbyliśmy się wielu rzeczy/ubrań niepotrzebnych, takich których po prostu się już nie nosi, a zagracają szafy bo... (tu proszę wpisać kilkanaście powodów), młode pokolenie także z ciuchów wyrasta i tu się robi problem... oddawanie znajomym?.... różnie bywa z tymi znajomymi i ich reakcjami - stąd wiele osób woli wystawić nieużywane ciuchy pod śmietnik.... ale po którejś z kolei sesji obdarowywania rodziny i znajomych oraz wystawce śmietnikowej stwierdziłem, że może lepiej te ciuchy sprzedać... ...sprzedaż przez internet jest jednak niewdzięczna i bardzo czasochł...

Minimalizm nie jest łatwy.

Krótko i na temat. Ty czy ja jesteśmy minimalistami. Czy ludzie w naszym otoczeniu nimi są? niekoniecznie! Jak przekonać bliskich, rodzinę, otoczenie do naszego punktu widzenia? ...że nie trzeba? Jak to? Przecież nie funkcjonujemy sami. Chyba, że ktoś żyje sam, zupełnie po swojemu, niezależnie. Zatem jak przekonać bliskich do naszego punktu widzenia, choćby do punktu, w którym nasz minimalizm nie konfliktuje się z ich 'maksymalizmem' (czy w ogóle jest takie określenie jak maksymalizm?)? Na to pytanie dziś nie odpowiem, chyba, że ktoś z czytelników miałby swoją koncepcję - to proszę bardzo.

Jak zostałem minimalistą?

Dobre pytanie! Nie zawsze byłem minimalistą, jako nastolatek byłem niesamowitym chomikiem, zbieraczem, mój pokój był obklejony plakatami, rysunkami i czym popadnie po sam sufit, z resztą na suficie też potrafiłem coś przykleić albo zainstalować - wisiały tam lekkie instalacje aerodynamiczne, których zadaniem było wykazywać cyrkulację powietrza w pomieszczeniu... Półki uginały mi się dosłownie... od wszystkiego! Minimalistą stałem się stopniowo, w czasie studiów. Konieczność relatywnie częstych przeprowadzek, mobilność, praktyka życia w dużym mieście pokazała mi, co jest dla mnie najwygodniejsze - czyli możliwość zapakowania "całego życia" w plecak i dwie torby oraz możliwość ruszenia dalej - stopniowo minimalistyczne zwyczaje polubiłem, polubiłem także bardziej niż zwykle ten styl (jeśli chodzi o sztukę, design, architekturę). Polubiłem także minimalizm w innych aspektach życia - na początku był on co prawda nieco wymuszony (finanse!) potem jednak bardzo dobrze się w tym od...