Jestem za równouprawnieniem

W przedostatniej dyskusji pojawił się wątek tradycyjnych ról kobiety i mężczyzny i tutaj pokazałem Wam twarz konserwatysty. Zadajmy sobie jednak pytanie, czy pewien podział ról nie jest sensowny, po prostu naturalny? Nie widziałem jeszcze kobiety, która byłaby pasjonatką angielskich tłumaczeń nazw części maszyn górniczych, czy instalacji obiektów geotermalnych albo zastanawiała się w dyskusji z koleżankami w pubie jak najskuteczniej podeprzeć strop w kopalni. Nie, to są nasze typowe męskie sprawy. Czy ktoś zaprzeczy. Z drugiej strony jestem całym swoim sercem, za daleko posuniętym równouprawnieniem kobiet. W sensie prawnym, a nawet w sensie zwyczajowym, tam gdzie podział ról nie jest uwarunkowany naturalnymi inklinacjami (czyli właściwie preferencjami samych Pań). Kobiety powinny mieć wstęp wszędzie, w sensie np. zawodowym. Uważam, że dziewczynka powinna mieć taką szansę kariery i rozwoju jak chłopak. Pytanie czy dziewczynka będzie chciała interesować się zakotwianiem pla...