Sylwester minimalisty i alkohol.
Dziś wieczór sylwestrowy i okazja dla mnie do refleksji nad piciem alkoholu. Otóż lubię alkohol i piję go relatywnie często. Zwykle jest to dobrej jakości piwo, sporadycznie trunek wysokoprocentowy - częściej przy okazji chorób, lub jako "przyprawa" do gorącej herbaty z cytryną po jakimś sporym wymarznięciu.
Staram się jednak spożywać alkohol z dużym umiarem i kontrolować - ograniczać picie, szczególnie na imprezach w gronie znajomych czy rodziny.
Uważam, że warto wznieść symboliczny toast, wypić lampkę szampana czy innego trunku. (Przy okazji: Ja dziś noworoczny toast będę wznosił szampanówką pełną meksykańskiego piwa Corona. Wino jest dla mnie zbyt mocne.)
Uważam jednak, że nie warto uczestniczyć w alkoholowych maratonach, polewaniu na wyścigi, testowaniu kto ma mocniejszą głowę.
Większość znanych mi osób, pardon za wyrażenie będzie jutro zdychać w cierpieniach, suchość, mdłości, straszny ból głowy, osłabienie i humor 'pod psem' przez najbliższe kilka dni.
Co to za zaczynanie roku? Co mi to daje? Czemu służy?
Zabawa komu się prędzej film urwie i kto się bardziej skompromituje? Presja społeczna czy rówieśnicza? Nie wiem i nie chce wiedzieć.
Gardzę takimi zachowaniami.
Dziś wieczorem wypije 1-2 małe Corony, a rano obudzę się rześki, pełen energii i zapału na nowy rok. Będę miał rewelacyjny humor i będę cieszył się wolnym dniem, w którym mam nadzieje aktywnie wypocząć.
A jaki jest wasz plan?
P.S. Klimaty fitnessowe to nie przypadek, od około 11 lat prowadzę stronkę o zdrowiu i fitnessie, którą powoli przenoszę na bloggera: http://silownia-fitness.blogspot.com/
Staram się jednak spożywać alkohol z dużym umiarem i kontrolować - ograniczać picie, szczególnie na imprezach w gronie znajomych czy rodziny.
Uważam, że warto wznieść symboliczny toast, wypić lampkę szampana czy innego trunku. (Przy okazji: Ja dziś noworoczny toast będę wznosił szampanówką pełną meksykańskiego piwa Corona. Wino jest dla mnie zbyt mocne.)
Uważam jednak, że nie warto uczestniczyć w alkoholowych maratonach, polewaniu na wyścigi, testowaniu kto ma mocniejszą głowę.
Większość znanych mi osób, pardon za wyrażenie będzie jutro zdychać w cierpieniach, suchość, mdłości, straszny ból głowy, osłabienie i humor 'pod psem' przez najbliższe kilka dni.
Co to za zaczynanie roku? Co mi to daje? Czemu służy?
Zabawa komu się prędzej film urwie i kto się bardziej skompromituje? Presja społeczna czy rówieśnicza? Nie wiem i nie chce wiedzieć.
Gardzę takimi zachowaniami.
Dziś wieczorem wypije 1-2 małe Corony, a rano obudzę się rześki, pełen energii i zapału na nowy rok. Będę miał rewelacyjny humor i będę cieszył się wolnym dniem, w którym mam nadzieje aktywnie wypocząć.
A jaki jest wasz plan?
P.S. Klimaty fitnessowe to nie przypadek, od około 11 lat prowadzę stronkę o zdrowiu i fitnessie, którą powoli przenoszę na bloggera: http://silownia-fitness.blogspot.com/