Jak zmienić się z sowy w skowronka?
Czy
jeśli zespół opóźnionej fazy snu jest stwierdzony naukowo jako
zaburzenie psychiczne, to czy osoba, która na nie cierpi może mieć
jakieś ulgi w pracy? Niestety nie. Zobacz jak wyleczyć się
z późnego, a co za tym idzie krótszego i mniej zdrowego snu.
Choroba
czy lenistwo?
Jak
wyjaśnia Ośrodek Medycyny Snu Instytutu Psychiatrii i Neurologii w
Warszawie zespół opóźnionej fazy snu powstaje
w wyniku braku zgodności pomiędzy biologicznie preferowanym przez
człowieka rytmem snu, a rytmem narzuconym przez normy społeczne.
Istotą
zaburzenia jest opóźnienie wewnętrznego zegara biologicznego,
regulującego pory snu, o co najmniej kilka godzin w stosunku do
średniej w społeczeństwie. Niestety nawet tak naukowe podejście
do tego zagadnienia nie zmieni tego, że do pracy trzeba wstawać
rano i szef nie potraktuje nas w sposób uprzywilejowany, ponieważ
nie potrafimy zasypiać przed północą. Należy więc nauczyć się
być skowronkiem.
Wczesnemu
wstawaniu, zawdzięczać będziemy nie tylko punktualne stawianie się
w pracy, a także, jak twierdzi Doktor Joerg Huber w wiosennym
wydaniu czasopisma „Zdrowie ma sens”: zdrowszy tryb życia,
lepszą realizację w pracy oraz co najważniejsze, z punktu widzenia
pracodawcy, lepsze zarządzanie czasem, o którym więcej informacji
można znaleźć na
www.grafton.pl/strefa-kariery/zarzadzanie-czasem/.
Ale zanim zaczniemy zarządzać czasem, najpierw musimy zacząć
dzień.
Kładź
się spać z kurami
Nikogo
chyba nie zdziwi stwierdzenie, że aby wcześnie wstać, trzeba
odpowiednio wcześnie wybrać się do łóżka. Położenie się z
laptopem lub przed telewizorem się nie liczy. Należy wyłączyć
wszystkie sprzęty, które mogą nas rozpraszać i dopiero wtedy się
położyć. Przed snem można czytać książkę, rozmyślać,
ćwiczyć oddech. Ważne aby ta czynność wyciszyła nas po całym
pracowitym dniu.
Kto
rano wstaje, temu Pan Bóg daje
Ważne
jest, aby wstawanie zaczęło być dla nas czymś przyjemnym. Ustawmy
melodię budzika na łagodniejszą, aby już od samego rana mieć
powód do uśmiechu.
Nie zaczynajmy dnia od sprawdzenia telefonu czy włączenia
komputera, dajmy sobie chwilę czasu, aby spokojnie zastanowić się,
co dobrego może nam się dziś przydarzyć. Takie myślenie pozwoli
nam wchodzić dzień z pozytywnym nastawieniem, to natomiast jest
potrzebne aby móc spokojnie zasnąć wieczorem.
Weekendy
nie są po to, by spać
Pamiętajmy
też, aby nie odsypiać całego tygodnia w trakcie weekendu, ponieważ
to, że w dni wolne śpimy znacznie dłużej i w zupełnie innych
godzinach rozregulowuje nasz cały tryb, który wypracowaliśmy sobie
w ciągu pięciu dni roboczych.
Pamiętajmy,
że praca nad własnym zegarem biologicznym to długie i mozolne
przedsięwzięcie. Jego skutki mogą być jednak bardzo opłacalne.