sobota, 14 października 2017

Akwarium w firmie

Niedawno w jednej z firm (branża techniczna) zobaczyłem coś co mnie lekko zadziwiło i przykuło wzrok. Znajomy pasjonat akwarystyki urządził sobie wielkie akwarium tuż obok swojego biurka w pracy.

Rewelacyjne wrażenie, relaks i odskocznia... wystarczy usiąść i zacząć się patrzyć... chyba to lepsze niż jakiś Smart TV.


Co Ty o tym myślisz?

czwartek, 12 października 2017

Wygląd, marka, lans...

Wracam do tematu wiele razy już dyskutowanego w moim gronie... Wygląd, marka, lans... pokazanie się, zewnętrzne oznaki bogactwa i sukcesu.

Tak, to jest ważne. Nasze społeczeństwo jest niesamowicie nakręcone na sukces. W powszechnym odbiorze - jeśli dobrze wyglądasz, masz lepsze ciuchy, lepszy telefon, komputer z owocem na obudowie i inne drogie zabawki, to jesteś człowiekiem sukcesu - jesteś kimś lepszym, bardziej wartościowym, docenianym...

Przypominam sobie jednak moje "biedne" czasy studenckie, kiedy nie miałem pracy poza jakimiś dorywczymi zajęciami i to właśnie był u mnie okres największego parcia na wygląd i zewnętrzne oznaki sukcesu.

Tak więc bardzo często chodzenie w garniturze (przy byle pretekście), dobrym płaszczu i eleganckich butach, elegancki i wyjątkowy, jak na tamte czasy, telefon komórkowy (za który buliłem krocie), elegancka teczka, luksusowe pióra i art. piśmiennicze, skórzany planner...

Na ten cały bajer szła większość dodatkowo zarobionej kasy, było to ważne, choć było się bez pracy i klepało biedę, wyglądać jak młody yuppie, odgrywać rolę człowieka "z biura", czy innego korpo. Wiązało się to oczywiście z częstym poszukiwaniem zajęcia (kończyło się w czasach studiów dziennych jedynie połowicznym sukcesem).

Potem skończyłem studia i zamiast liczyć na łaskę ludzi w szklanych biurowcach, na to czy mnie w końcu przyjmą na etat, czy nie - założyłem firmę i zacząłem zarabiać. Raz gorzej, raz lepiej, ale w końcu zarabiać na relatywnie wygodne życie i nie musiałem się już oglądać na innych.

 
Garnitur i płaszcz trafił do szafy, z eleganckich koszul wyrosłem (bo zacząłem ćwiczyć na siłowni). Elegancka teczka zapełniła się narzędziami i kablami, jedno z luksusowych piór znalazłem właśnie na dnie szuflady i śmieszy mnie właśnie trochę, że ostatnią kasę wydawałem kiedyś na takie rzeczy, zamiast zluzować i bardziej cieszyć się życiem...

Nie neguję tego, że pierwsze wrażenie i wygląd w biznesie liczy się - tak to prawda - ale teraz, tak naprawdę i w głębi duszy, "to mi to lotto".

Jak to jest u Ciebie? Napisz.

sobota, 9 września 2017

Zmiejsz ilość urządzeń WiFi w domu

Dziś chciałbym zwrócić uwagę na problem WiFi, promieniowania komórkowego, radiowego, itp. - tak zwanego smogu elektromagnetycznego. 

WiFi szkodzi, czy nie szkodzi? Telefony szkodzą, czy nie szkodzą? To przedmiot wielu gorących dyskusji i spekulacji.

Jedno jest pewne, rośliny doniczkowe ustawione w pobliżu routera WiFi zamierają lub przynajmniej karłowacieją i degenerują się, nawet pomimo dobrego nawożenia, podlewania i naświetlenia. Lepszych dowodów mi nie potrzeba. Jesteśmy częścią tej samej przyrody i działa to na nasze komórki i narządy podobnie.

Rozdrażnienie, depresje, nerwice czy przypadki bezsenność (nie mówiąc już o nerwobólach, czy bólach migrenowych) nie biorą się też z niczego. Nasz mózg działa jak biologiczny komputer - pole elektromagnetyczne zakłóca jego funkcjonowanie (...jak myślisz dlaczego w samolotach jest zakaz używania komórek?).

Znajomym uświadamiam ten problem i namawiam na używanie np. komputerów stacjonarnych, albo laptopów z wyłączonym WiFi na klasycznym połączeniu przewodowym. 

 
Jeśli jesteś w sieci radiowej czy komórkowej, postaraj się oddalić główny nadajnik ile się da od miejsc gdzie śpisz i od pokojów dziecięcych, wyłączyć w routerze opcję WiFi a internet dociągnąć kablem do pokoi. (Wiem, że to trudne - ale przy okazji kolejnego remontu można zrobić instalację).

Na pewno używasz telefonu komórkowego. Wyłącz w nim sieć WiFi oraz "dane komórkowe", na pewno przeżyjesz bez FB, Instagrama czy Snapa przeglądanego non stop gdzie popadnie, mimo, że na początku odwyk jest trudny. Same fale elektromagnetyczne GSM są już wystarczająco szkodliwe.

Jeśli jesteś w domu, czy w firmie, odłóż telefon na drugi koniec biurka, jak najdalej od ciała, od szczególnie wrażliwych narządów (mózg, jądra, jajniki, itp.). Znaczenie tu mają nawet centymetry. Przypomnij sobie lekcje fizyki, lekcje o promieniowaniu EM, kwadrat odległości, itp.

Programy telewizyjne typu "Plotkowanie na śniadanie" czy poradniki modowe mówią o tym, że obciachem jest w restauracji czy w innym towarzystwie wyciąganie telefonów na stół. Nie słuchaj ignorantów i bufonów, którzy tak mówią. Jeśli masz taki zwyczaj - dobrze robisz - jest to zwyczaj jak najbardziej pożądany i zdrowy. Wyciągnij smarfton z kieszeni i odłóż w zasięgu ręki, lub dalej.

Postaraj się też jak najczęściej "odpocząć od telefonu", laptopa, tabletu. Nie wszędzie musisz mieć tel. oraz net ze sobą, a świat się nie zawali, jeśli przez jakiś czas pozostaniesz poza siecią.

Choćby czasowe odłączenie od Matriksa będzie nie tylko zdrowe dla twojego organizmu, ale też da ci porcję psychicznego odpoczynku, relaksu i nie zamartwiania się sprawami całego świata.

Wszystko z umiarem! Pozdrawiam!