sobota, 29 października 2016

Halloween nie jest świętem dla minimalisty...

Święto Halloween to zwyczaj w gruncie rzeczy ohydny, niezgodny z naszą Tradycją i wartościami, niezależnie od tego, czy jesteśmy religijni czy też nie za bardzo. 

Przebieranie się za trupy, demony, wampiry to podświadome, mentalne wystawianie się na zło, cierpienie i smutek.

Latarnia-dyniok, tak popularny emblemat Halloween, to symbol Jacka'o'Lantern'a, upiora błąkającego się po mrocznych pustkowiach między Piekłem a Niebem, skazanego na wieczne cierpienie.

Dyniok to nie jest zabawa dla dzieci, to symbol cierpienia, grozy, czarnej, złej energii, której przecież nie chcemy w naszych domach.


Dla minimalisty najbliższe Święta to czas spokojnej zadumy, uroczystego zapalenia znicza Przodkom, spotkania się z rodziną, poświęcenia swojego czasu zarówno Zmarłym, jak i starszym członkom naszej rodziny.

Minimalista nie powinien małpować amerykanów, nie powinien przebierać dzieci za trupy, nie powinien także zalewać się na umór i robić innych głupot.

To czas na oddanie honoru Przodkom, czas pewną medytację nad własnym życiem, dorosłe i godne zachowanie.

Tyle mam do powiedzenia.


Życzę Wam miłych rodzinnych spotkań w najbliższe dni a przede wszystkim bezpiecznej podróży, w którą uda się wielu z Was. Pozdrawiam.

niedziela, 23 października 2016

Miasto idealne?

Miasto idealne w XXI wieku? Obserwując niektóre dyskusje kolegów urbanistów wydaje mi się, że chcieliby powrócić do koncepcji miasta średniowiecznego, czy renesansowego. Miasta - tętniącego życiem ośrodka akademickiego, biznesowego, z pieszymi alejkami, pełnymi kafejek, pasaży...

Oczywiście taka koncepcja natrafia na pewien problem - samochód. Nie da się utrzymać centralnych ośrodków o dużej gęstości zaludnienia, jednocześnie zapewniając każdej rodzinie dostęp do chociażby jednego samochodu.

Osobiście transportu publicznego po prostu za bardzo nie lubię (jako pasażer) i nie wyobrażam sobie życia bez wolności przemieszczania się po Polsce, czyli bez samochodu, stąd dla mnie może lepszym byłoby miasto ogród (https://pl.wikipedia.org/wiki/Miasto_ogr%C3%B3d) z ruchem "uspokojonym", ale jednak z dostępnością samochodowej infrastruktury komunikacyjnej.



Palmanova, przykład renesansowego miasta idealnego

Jakie miałoby być idealne miasto dla Ciebie i czy takie istnieje?

Polecam też: 

Miasto jak z filmu science-fiction, w którym nikt nie chce mieszkać

 

piątek, 21 października 2016

Minimalistyczna kawa

Co jest bardziej minimalistyczne a co nie? Takie pytania często podejmowałem na tym blogu, dla jednego Czytelnika minimalistyczny jest fikuśny ultrabook z drapanego aluminium w "szpitalnym klimacie" zimnego wnętrza biura, dla innego papierowy notatnik i ołówek oraz spisywanie tam swoich myśli siedząc na ławce w parku, nad malowniczym stawem...

Kawa...

Czy nie najbardziej minimalistyczna jest kawa rozpuszczalna? Mała saszetka gotowej mieszanki, kubek gorącej wody, zamieszać i pijemy. Nic nie trzeba, minimum.

 
Ja chyba nie jestem minimalistą w tej kwestii.

Idę do sklepu i wybieram ziarna, przedostatnio mała paczka brazyliskiej arabiki za 8 zł, teraz paczka ziaren palonych pod "espresso" z pewnej znanej poznańskiej palarni.

Do tego trzeba mieć młynek, dodatkową puszkę na zmielone ziarna, bo przecież nie będę mielił przed każdą filiżanką, po mieleniu trzeba oczyścić młynek, wszędzie fusy, kupę zachodu w porównaniu z gotowcem z saszetki...

...dodatkowo dodaje czasem korzenie (np. topinambur z przyprawami korzennymi). Kolejne pudełka, kolejne saszetki. Uff... ale zabawy.

Pisząc ten wpis kończę filiżankę świeżo zmielonej i świeżo zaparzonej kawy. Szkoda, że nie czujecie tego zapachu.

Tylko czy to jest minimalistyczne?


wtorek, 18 października 2016

Polskie piekiełko

Cytuję mail Kolegi (oczywiście, za jego zgodą, bo wszystko co mi piszecie i wysyłacie prywatnie, nigdy nie zostanie upublicznione bez Waszej zgody):



Taki "obrazek nienawiści" :)

Coś co spotkało mnie kilka dni temu, a co doskonale pasuje do kilku Twoich ostatnich wpisów o rosnącej agresji w naszym życiu...

Wjeżdżam na parking przed jakimś centrum handlowym w Koszalinie i widzę, że ktoś próbuje wycofać z miejsca postojowego, ale nie może, bo ciągle mu samochody przejeżdżają.


Zatrzymałem sie więc i mrugnąłem długimi - a co tam, niech sobie bez stresu wycofa...

Wycofał i jedzie w moją stronę. A jak już był przy mnie zatrzymał się i "grzecznie podziękował" słowami:

"No i co mrugasz baranie?!"

Facet w moim wieku, całkiem fajny samochód, on w garniturze...

Zgłupiałem na moment, ale tylko na moment i nie dając się wkręcić w jego "styl", uśmiechnąłem się i stwierdziłem, że:

"Mrugnąłem, żeby pan wiedział, że może spokojnie wyjeżdżać, bo ja poczekam. Warto tak od razu doszukiwać się złych intencji u innych? Miłego dnia, do widzenia"


I nie czekając, pojechałem...

Finał?

Mam nadzieję, że choć na moment się zreflektował, a jeśli nie to trudno: jego życie, jego sprawa, jego "ciśnienie" i jego "żyłka" która maże od tego napinania się pęknąć...

Ja tam czuję się fajnie, bo nie dałem się "wkręcić" :)

poniedziałek, 17 października 2016

Zakup samochodu na kredyt – gotówka czy kredyt celowy?


Planujesz zakup samochodu na kredyt? Będziesz musiał dokonać wyboru: skorzystać z kredytu samochodowego czy wziąć tradycyjny kredyt gotówkowy. Która z opcji jest korzystniejsza? To zależy m.in. od Twojej sytuacji finansowej czy wieku auta. Sprawdź, kiedy i dlaczego lepiej wybrać pierwszą, a kiedy drugą z tych opcji. 

 
Zakup samochodu na kredyt – co wybrać?
Biorąc pod uwagę końcowy koszt lepszym rozwiązaniem jest kredyt samochodowy, ze względu na niższe oprocentowanie. Powód? Auto jest zabezpieczeniem udzielonego kredytu, poprzez przewłaszczenie, zastaw rejestrowy, depozyt karty pojazdu czy cesję praw z polisy AC. W ten sposób bank zapewnia sobie gwarancję odzyskania zainwestowanych pieniędzy, gdy nie wywiążesz się z umowy lub nieodwracalnie zniszczysz samochód. Dzięki temu mniej zapłacisz za udzielenie kredytu, jednak do chwili całkowitej spłaty zobowiązania posiadanie samochodu dzielić będziesz, przynajmniej formalnie, z instytucją finansową.
Dla kogo kredyt samochodowy?
Jeżeli już wiesz jakiego samochodu potrzebujesz i jesteś zdecydowany na konkretny model, sięgnij po kredyt samochodowy. Tego typu rozwiązania oferowane są przez dealerów w salonach, często w bardzo atrakcyjnej formie stworzonej specjalnie pod konkretną markę samochodów. Tak działa m.in. Volkswagen Financial Services, zajmujący się finansowaniem wszystkich marek należących do Grupy Volkswagen. Oprócz korzystnych warunków kredytu możesz otrzymać dodatkowo pakiet ubezpieczeń czy pakiet serwisowy. Ponadto wszystkie formalności jakie generuje zakup samochodu na kredyt załatwisz podczas jednego spotkania ze sprzedawcą.
Kiedy lepszy jest kredyt gotówkowy?
Kredyt gotówkowy jest dobrą alternatywą, gdy nie masz jeszcze upatrzonego auta lub jego wiek uniemożliwia uzyskanie kredytu samochodowego. Banki chętniej finansują zakup samochodów nowych, niż używanych. W przypadku tych drugich stawiają szereg dodatkowych warunków, w tym ograniczenia wiekowe. Z reguły unikają finansowania pojazdów, których wiek w chwili spłaty zobowiązania będzie przekraczał 10 lat. Wraz z wiekiem samochodu często wzrasta też oprocentowanie kredytu. Z tego względu na zakup „kilkulatka” lepszy może okazać się kredyt gotówkowy. W dodatku pozyskane w ten sposób środki można przeznaczyć na doposażenie lub remont zakupionego samochodu. Jeśli zależy Ci na swobodzie, wybór takiej formy zakupu samochodu na kredyt pozwala Ci samodzielnie decydować o tym, kiedy i na co przeznaczysz pieniądze. Jeśli już dokonasz zakupu auta, jesteś też jego jedynym właścicielem.

piątek, 14 października 2016

Gdynia...

Gdynia... widok z lotu ptaka... zdecydowanie jedno z miast w Polsce, które mi się najbardziej podobają. Jeszcze nie minimalizm w wystroju/projekcie/urbanistyce miasta... kilkadziesiąt lat temu minimalizmu jeszcze chyba nie było... ale już na pewno modernizm!

WP_20160812_15_07_05_Pro

WP_20160812_15_07_09_Pro

WP_20160812_15_06_32_Pro

WP_20160812_15_04_38_Pro

WP_20160812_15_05_34_Pro

WP_20160812_14_33_47_Pro

Ostatnie zdjęcie, przedstawia jeden z gdyńskich murali... jak myślisz, co on oznacza?