Pochwała "parawaningu"

Wszystko zaczęło się od jakiś facebookowych czy twitterowych wpisów wątpliwej jakości celebrytek, ( panienek-pustaków, znanych z tego, że są znane ), na siłę szukających "problemu" do podjęcia. Nagle wakacje nad polskim morzem stały się "złe", passe, nieinstagramowe, nieblogerskie... (n o bo przecież nie można się pochwalić na profilu czymś gorszym niż Dubaj albo chociaż Malediwy ). Symbolem "obciachowych" wczasów nad polskim morzem stał się parawan. "Parawaning" dla tzw. "warszawki" stał się niemalże czymś na miarę faszyzmu. Moim zdaniem taki pogląd jest niesłuszny. Nasz Bałtyk ma swój urok, przebywanie nad morzem może być wspaniałą formą spędzenia czasu, a sam "demoniczny" parawan jest w gruncie rzeczy czymś bardzo pozytywnym, co powinno spodobać się minimaliście! ...i ja mam na to argumenty! Niestety, nie mamy w kraju plaż o 150 metrowej szerokości, jest tłoczno i tutaj parawan jest pewnym pozytywnym roz...