sobota, 14 października 2017

Akwarium w firmie

Niedawno w jednej z firm (branża techniczna) zobaczyłem coś co mnie lekko zadziwiło i przykuło wzrok. Znajomy pasjonat akwarystyki urządził sobie wielkie akwarium tuż obok swojego biurka w pracy.

Rewelacyjne wrażenie, relaks i odskocznia... wystarczy usiąść i zacząć się patrzyć... chyba to lepsze niż jakiś Smart TV.


Co Ty o tym myślisz?

czwartek, 12 października 2017

Wygląd, marka, lans...

Wracam do tematu wiele razy już dyskutowanego w moim gronie... Wygląd, marka, lans... pokazanie się, zewnętrzne oznaki bogactwa i sukcesu.

Tak, to jest ważne. Nasze społeczeństwo jest niesamowicie nakręcone na sukces. W powszechnym odbiorze - jeśli dobrze wyglądasz, masz lepsze ciuchy, lepszy telefon, komputer z owocem na obudowie i inne drogie zabawki, to jesteś człowiekiem sukcesu - jesteś kimś lepszym, bardziej wartościowym, docenianym...

Przypominam sobie jednak moje "biedne" czasy studenckie, kiedy nie miałem pracy poza jakimiś dorywczymi zajęciami i to właśnie był u mnie okres największego parcia na wygląd i zewnętrzne oznaki sukcesu.

Tak więc bardzo często chodzenie w garniturze (przy byle pretekście), dobrym płaszczu i eleganckich butach, elegancki i wyjątkowy, jak na tamte czasy, telefon komórkowy (za który buliłem krocie), elegancka teczka, luksusowe pióra i art. piśmiennicze, skórzany planner...

Na ten cały bajer szła większość dodatkowo zarobionej kasy, było to ważne, choć było się bez pracy i klepało biedę, wyglądać jak młody yuppie, odgrywać rolę człowieka "z biura", czy innego korpo. Wiązało się to oczywiście z częstym poszukiwaniem zajęcia (kończyło się w czasach studiów dziennych jedynie połowicznym sukcesem).

Potem skończyłem studia i zamiast liczyć na łaskę ludzi w szklanych biurowcach, na to czy mnie w końcu przyjmą na etat, czy nie - założyłem firmę i zacząłem zarabiać. Raz gorzej, raz lepiej, ale w końcu zarabiać na relatywnie wygodne życie i nie musiałem się już oglądać na innych.

 
Garnitur i płaszcz trafił do szafy, z eleganckich koszul wyrosłem (bo zacząłem ćwiczyć na siłowni). Elegancka teczka zapełniła się narzędziami i kablami, jedno z luksusowych piór znalazłem właśnie na dnie szuflady i śmieszy mnie właśnie trochę, że ostatnią kasę wydawałem kiedyś na takie rzeczy, zamiast zluzować i bardziej cieszyć się życiem...

Nie neguję tego, że pierwsze wrażenie i wygląd w biznesie liczy się - tak to prawda - ale teraz, tak naprawdę i w głębi duszy, "to mi to lotto".

Jak to jest u Ciebie? Napisz.

sobota, 9 września 2017

Zmiejsz ilość urządzeń WiFi w domu

Dziś chciałbym zwrócić uwagę na problem WiFi, promieniowania komórkowego, radiowego, itp. - tak zwanego smogu elektromagnetycznego. 

WiFi szkodzi, czy nie szkodzi? Telefony szkodzą, czy nie szkodzą? To przedmiot wielu gorących dyskusji i spekulacji.

Jedno jest pewne, rośliny doniczkowe ustawione w pobliżu routera WiFi zamierają lub przynajmniej karłowacieją i degenerują się, nawet pomimo dobrego nawożenia, podlewania i naświetlenia. Lepszych dowodów mi nie potrzeba. Jesteśmy częścią tej samej przyrody i działa to na nasze komórki i narządy podobnie.

Rozdrażnienie, depresje, nerwice czy przypadki bezsenność (nie mówiąc już o nerwobólach, czy bólach migrenowych) nie biorą się też z niczego. Nasz mózg działa jak biologiczny komputer - pole elektromagnetyczne zakłóca jego funkcjonowanie (...jak myślisz dlaczego w samolotach jest zakaz używania komórek?).

Znajomym uświadamiam ten problem i namawiam na używanie np. komputerów stacjonarnych, albo laptopów z wyłączonym WiFi na klasycznym połączeniu przewodowym. 

 
Jeśli jesteś w sieci radiowej czy komórkowej, postaraj się oddalić główny nadajnik ile się da od miejsc gdzie śpisz i od pokojów dziecięcych, wyłączyć w routerze opcję WiFi a internet dociągnąć kablem do pokoi. (Wiem, że to trudne - ale przy okazji kolejnego remontu można zrobić instalację).

Na pewno używasz telefonu komórkowego. Wyłącz w nim sieć WiFi oraz "dane komórkowe", na pewno przeżyjesz bez FB, Instagrama czy Snapa przeglądanego non stop gdzie popadnie, mimo, że na początku odwyk jest trudny. Same fale elektromagnetyczne GSM są już wystarczająco szkodliwe.

Jeśli jesteś w domu, czy w firmie, odłóż telefon na drugi koniec biurka, jak najdalej od ciała, od szczególnie wrażliwych narządów (mózg, jądra, jajniki, itp.). Znaczenie tu mają nawet centymetry. Przypomnij sobie lekcje fizyki, lekcje o promieniowaniu EM, kwadrat odległości, itp.

Programy telewizyjne typu "Plotkowanie na śniadanie" czy poradniki modowe mówią o tym, że obciachem jest w restauracji czy w innym towarzystwie wyciąganie telefonów na stół. Nie słuchaj ignorantów i bufonów, którzy tak mówią. Jeśli masz taki zwyczaj - dobrze robisz - jest to zwyczaj jak najbardziej pożądany i zdrowy. Wyciągnij smarfton z kieszeni i odłóż w zasięgu ręki, lub dalej.

Postaraj się też jak najczęściej "odpocząć od telefonu", laptopa, tabletu. Nie wszędzie musisz mieć tel. oraz net ze sobą, a świat się nie zawali, jeśli przez jakiś czas pozostaniesz poza siecią.

Choćby czasowe odłączenie od Matriksa będzie nie tylko zdrowe dla twojego organizmu, ale też da ci porcję psychicznego odpoczynku, relaksu i nie zamartwiania się sprawami całego świata.

Wszystko z umiarem! Pozdrawiam!



piątek, 8 września 2017

Żródło minimalistycznej inspiracji...

Na FB zauważam czasem pytania początkujących minimalistów dot. źródla minimalistycznej inspiracji. Jakie blogi czytać, do jakich grup na FB się zapisać i jakie profile śledzić? Co oglądnąć na YouTube w celu poszukania minimalistycznej inspiracji?

Mam dla Was sugestię.


Wyłączcie komputer. Wyłączcie opcje "dane komórkowe" czyli internet na swoich smartfonach. Nic nie czytajcie, nic nie szukajcie, na żadnym "minimalistycznym" FB nie siedźcie.

Weźcie butelkę z piciem (ja np robię sobie herbatę do szklanej butelki), ew. jakiś mały prowiant i zafundujcie sobie długi spacer po lesie. Może to być jakiś bardziej rozległy park, dolina rzeki, itp. Ważne aby nie było tłoczno, ani hałaśliwie. Niech to będzie miejsce pełne drzew, przyrody, ew. z jakimś ładnym krajobrazem. Dobrze się tam wyciszyć, odizolować od blogów, internetu, e-booków. Dobrze się tam zrelaksować, oderwać choć na chwilę od codzienności.

To jest dla mnie świetne źródlo mojej minimalistycznej inspiracji, o ile nie najlepsze.

czwartek, 7 września 2017

Jem wolniej, bez TV i smartfona pod ręką...

Powiem Wam, że nauczyłem się jeść wolniej. Od czasów studenckich byłem nauczony jeść na szybko, wiecznie gdzieś gonić, czy to na kolejne zajęcia, czy do pracy i tak mi zostało do czasów obecnych.

Człowiek się jednak starzeje, choć trudno to przyznać przed sobą i otoczeniem. Za studenta mogłem praktycznie połknąć całego hamburgera, na szybko i gonić dalej, hamburger wszedł idealnie. Teraz tego typu praktyka zaczęła coraz częściej doprowadzać mnie do niestrawności, zgagi, poczucia dyskomfortu. To samo ze zjedzonym na szybko obiadem. Na szybko, bo trzeba gonić i jakąś sprawę załatwić...

Zero przyjemności, poza tym wszyscy piszą, że to niezdrowe (a ja zaczynam już to czuć).


Ale zaraz, zaraz pszczółki moje, kto mnie tak goni, kto mnie tak pędzi do pracy, że muszę pospiesznie połykać kanapki jak pelikan ryby? Nikt, ja sam. Jestem swoim "własnym szefem".

Zwolniłem i dalej staram się zwolnić. Jem staranniej, dłużej przeżuwam posiłek, nie łykam wielkich kawałków. Zapewniam sobie więcej czasu na posiłek niż kiedyś.

Wyeliminowałem też czynniki, szczególnie przy śniadaniu, które jest najważniejszym posiłkiem, sprawiające, że człowiek rozprasza się i pędzi dalej z jedzeniem, czyli telewizję przy posiłku oraz smartfon (w moim przypadku większy tablet).

Kiedy jem - to jem, a nie siedzę na fejsie. Kiedy delektuję się pysznym śniadaniem nie włączam TV z programami typu "Kłamanie na śniadanie", które nie dość, że przeszkadzają w skupieniu na posiłku, to na ogół negatywnie nakręcają człowieka na zwiększenie konsumpcji...

Polecam to też Tobie! Pozdrawiam!

niedziela, 16 lipca 2017

Pochwała "parawaningu"

Wszystko zaczęło się od jakiś facebookowych czy twitterowych wpisów wątpliwej jakości celebrytek, (panienek-pustaków, znanych z tego, że są znane), na siłę szukających "problemu" do podjęcia. Nagle wakacje nad polskim morzem stały się "złe", passe, nieinstagramowe, nieblogerskie... (no bo przecież nie można się pochwalić na profilu czymś gorszym niż Dubaj albo chociaż Malediwy).

Symbolem "obciachowych" wczasów nad polskim morzem stał się parawan. "Parawaning" dla tzw. "warszawki" stał się niemalże czymś na miarę faszyzmu.

Moim zdaniem taki pogląd jest niesłuszny. Nasz Bałtyk ma swój urok, przebywanie nad morzem może być wspaniałą formą spędzenia czasu, a sam "demoniczny" parawan jest w gruncie rzeczy czymś bardzo pozytywnym, co powinno spodobać się minimaliście! 

...i ja mam na to argumenty!


Niestety, nie mamy w kraju plaż o 150 metrowej szerokości, jest tłoczno i tutaj parawan jest pewnym pozytywnym rozwiązaniem...

Kiedy jestem na plaży w Grecji, np. na szerokich, piaszczystych plażach Kos możemy z rodziną odejść nieco w bok od hotelowych parasoli, w miejsce, gdzie przyjeżdżają "lokalesi"  i rozłożyć się dobre 15-20 metrów od najbliższych plażowiczów. Daje to pewne poczucie intymności, przestrzeni, prywatności - nad Bałtykiem, nawet w średnio popularnych miejscach - to jest trudne.


Pamiętam rok, czy dwa lata temu, plażowaliśmy w Gdańsku. Na wąski kawałek plaży, który pozostał między nami, a jakimiś "sąsiadami", wpakował się Pan w średnim wieku ze swoją żoną. Nasz gentelman wpakował swoje stopy (z braku miejsca) tuż przed nasz koc, a jego dama zaległa na brzuchu, rozszerzyła nogi i  zaczęła się opalać eksponując swoje krocze dosłownie tuż przed mój nos.  Normalnie dama z łasiczką, czy co... ;-)

Humorystyczne dla niektórych czytelników, ale jednak trochę krępujące, nieprawdaż?

Parawan daje tu ten wydzielony kawałek przestrzeni (oczywiście WAŻNE! zachowajmy kulturę i pamiętajmy o pozostawieniu miejsca, tak by inni mogli przejść obok). Dzięki parawanowi nie muszę zaglądać w krocze "damy z łasiczką" obok, podziwiać struktury stóp pana Tomasza z Gdańska


Parawan daję tę możliwość, że jednak zyskujemy trochę intymności, prywatności w warunkach, które normalnie temu nie sprzyjają - owszem, niektóre osoby, szczególnie część dziewczyn, o osobowości "celebryckiej" nie tyle nie potrzebują intymności, co wręcz wyeksponowania swoich walorów całemu otoczeniu. To może być przyjemne dla nastolatka czy studenta, jednak to wbrew pozorom może być odrobinę "niewygodne" np. dla młodego ojca z żoną i dzieckiem... facet pozostanie facetem, a plaża to jednak takie miejsce "demokratyczne"... dla wszystkich. Pamiętajmy o innych ludziach.

Parawan wreszcie może mieć znaczenie zupełnie praktyczne. Po pierwsze osłania przed wiatrem np. dziecko, które dopiero co wyszło z kąpieli, a Bałtyk to jednak chłodne morze, pozwala lepiej "upilnować" mniejsze dzieci, mające tendencje do rozłażenia się poza "wyznaczony obszar", do tego częściowo zasłania (optycznie) nasz dobytek, np. torebkę z pieniędzmi i dokumentami przed niepożądanym elementem, który także znajdzie się na plaży.


Wreszcie - dzięki parawanom jest po prostu estetycznie, kolorowo i wesoło. Parawan nad Bałtykiem był zawsze, nawet za głębokiego PRLu, to część naszej plażowej tradycji... pozytywna część, którą warto po prostu zaakceptować.

Kiedy jesteś nad Bałtykiem, to jesteś nad Bałtykiem, ze wszystkimi jego kaprysami i pogodą w kratkę, zaakceptuj to, ciesz się i nie "udawaj", że jesteś na plaży w Dubaju czy na Dominikanie. 


Polub parawan, parawan jest czymś fajnym i takim "naszym"!

Polecam wpis:


Plażing, smażing, parawaning…

 

poniedziałek, 10 lipca 2017

Most w Tczewie

Często na moich blogach pokazuje Wam różne ciekawe miejsca, małe lokalne atrakcje i inne pomysły na spędzenie wolnego czasu inaczej niż wydając duże pieniądze na nie wiadomo jakie cuda i ekskluzywne wojaże.

Podróżując po Europie nie raz stwierdziłem, że super-hiper miejsce wychwalane w przewodnikach to niestety, zwykła kamieni kupa, w dodatku strasznie zatłoczona, bo każdy turysta chce zobaczyć.

 
Nie będę się licytował, że konkretne miejsce X w Gdańsku jest o niebo lepsze niż miejsce Y w Chani na Krecie*, nie o to mi chodzi, każdy z nas ma własne poczucie estetyki, jednak chce tu przytoczyć przysłowie "Cudze chwalicie - swego nie znacie".


Na zdjęciach most w Tczewie i obszar wypoczynkowy-spacerowy nad Wisłą. Można kliknąć i zobaczyć.


Pogody specjalnej nie było w momencie robienia zdjęć, ale pierwsza część dnia była słoneczna.


Mimo wszystko, dzięki lekkiemu zachmurzeniu, zrobiłem chyba najciekawsze ujecie dnia. Co jak to - fajna lokalna wyprawa "za kilka groszy" i fajnie spędzony dzień.

...a jak Ty spędzasz wakacje?


*link:

Co warto kupić w Grecji (na Krecie) i przywieźć do Polski?

 

wtorek, 2 maja 2017

Pośpiech w codziennym życiu

Przestaje mi się podobać nieustanny pośpiech w codziennym życiu.

Śpieszymy się rano do pracy, po pracy śpieszymy się, by na czas odebrać dziecko ze szkoły, potem tylko krótka chwila na obiad, potem trzeba gonić ile sił w nogach na zajęcia pozalekcyjne dziecka, czas ucieka, korki na drogach.

Potem śpieszymy się do domu, bo trzeba ogarnąć rzeczy domowe a z pracy jest sterta dodatkowych raportów, które też trzeba szybko przejrzeć przed jutrzejszym spotkaniem, ok, może się uda przed wieczornym treningiem, na trening gonitwa, dosłownie na ostatnią sekundę, potem znów gonitwa, bo jeszcze małe zakupy a za chwilę zamkną osiedlowy market... w pośpiechu wciskamy pin i zielony... i szybko do domu.

Pośpiech przez cały dzień.



Ten pośpiech zaczyna się nie tylko kiedy założymy rodzinę, ze studiów pamiętam nieustanne śpieszenie się z budynku do budynku, bo przerwa między zajęciami nie jest długa. Śpieszenie się na przystanek, by złapać tramwaj na uczelnię, potem pośpiech z przystanku do budynku B, czy tam C, bo lektor strasznie się wkurza, jak ktoś się spóźni.

Pośpiech z dostaniem się na zajęcia sportowe na drugim końcu miasta, pośpiech by szybciej wrócić do domu, by zdążyć ogarnąć temat X czy Y przed egzaminem, itp.

Nie było i nie ma nawet czasu myśleć, byle szybciej, byle do przodu...



W pośpiechu rano dokonujemy codziennej toalety, jemy w pośpiechu posiłek, w pośpiechu robimy kawę, pośpiesznie jedziemy samochodem, byle szybciej na czas.

Czy ta gonitwa kiedyś ustanie?

Co o tym myślisz?

sobota, 25 lutego 2017

Remont

Ostatnio mniej pisałem, między innymi z powodu poświęcenia wolnego czasu na remont.


Wolę pewne rzeczy wykonywać samemu (ew. razem z dobrym znajomym). Niby zlecając prace remontowe tzw. fachowcom masz spokój i możesz odpocząć, w praktyce dochodzi utrapienie i konieczność ciągłej kontroli jakości wykonanej pracy.



Problemem wszelkiej maści fachowców bywa alkohol albo swoisty "tu-mi-wisizm", niestety pewne błędy potrafią wychodzić i denerwować długie miesiące po remoncie.... ale ten temat rozwinę w innym miejscu...

O remoncie wykonanym samodzielnie słów kilka


Na razie rzut oka na moje okno i zaproszenie Was do zapoznania się z ważną, ale zaniedbaną kwestią jeśli chodzi o urządzenie sobie komfortowego miejsca do życia:


Coś o wentylacji - http://oszczedzanie.info.pl/life/wentylacja-kontra-okna-plastikowe-mp3/



Absolutną resztkę wolnego czasu poświęciłem ostatnio na komputery retro. Czy ktoś z Was pamięta jeszcze Commodore 64 albo Amigę? Czy tylko ja jestem tu taki stary?

Na obrazku grafika C64 na emulatorze tej pięknej maszyny ;-)

środa, 8 lutego 2017

Łóżeczko, wanienka i przewijak, czyli w co wyposażyć pokój dla niemowlaka?


Łóżeczko, wanienka i przewijak to niezbędna triada wyposażenia pokoju dla niemowlaka. Stanowią one podstawowy sprzęt do opieki nad pociechą w pierwszych miesiącach życia, ale jeśli wybierzemy ich najbardziej funkcjonalne modele, mogą posłużyć dziecku nawet na lata. Zobacz, jak wybrać łóżeczko, wanienkę i przewijak dla swojego malucha!

Łóżeczko – z regulacją wysokości lub z funkcją bujania

Pokój dla niemowlaka nie obejdzie się bez łóżeczka. Kupując je, warto zwrócić uwagę na jego funkcje dodatkowe, na przykład możliwość regulacji wysokości materaca – jeśli ustawimy go nisko, dziecko będzie bezpieczne, jeśli zaś podniesiemy materac do góry – będziemy mieli lepszy kontakt z maluchem. Dobrze, by łóżeczko wyposażone było w wyjmowane szczebelki (umożliwią starszemu już dziecku samodzielne wychodzenie z łóżka), a także możliwość zdemontowania jednej ściany łóżeczka. Na rynku dostępne są także modele łóżeczek, w których istnieje możliwość całkowitego zdemontowania szczebelków tak, że staje się ono tapczanem. Przy zakupie łóżeczka do pokoju dla niemowlaka warto zwrócić uwagę na ciekawą funkcję bujania, która sprawia, że łóżeczko może w każdej chwili stać się kołyską. Koniecznym elementem dodatkowym, o który warto uzupełnić łóżeczko w pokoju dla niemowlaka, jest także ochraniacz na boki, który uchroni dziecko przed uderzeniem się w twarde szczebelki łóżka. 

Wanienka w pokoju dla niemowlaka – wolnostojąca lub wmontowana w przewijak

Wanienka to przedmiot używany przez młodych rodziców codziennie. Ważne więc, by była poręczna, lekka i ergonomiczna, wygodna zarówno dla malucha, jak i jego rodziców. Na rynku dostępne są ciekawe rozwiązania wanienek składanych lub dmuchanych, z których można korzystać w domu, a w razie potrzeby zabrać ze sobą w podróż. Ciekawym rozwiązaniem jest także wanienka w formie wiaderka do kąpieli, które imituje środowisko, w jakim maluch przebywał, będąc w łonie matki. Wygodną opcją jest także wanienka z uchwytami, którą montuje się na regularnej wannie, a także przewijak z wmontowaną pod matą wanienką. Kupując wanienkę do pokoju dla niemowlaka, warto także zwrócić uwagę na jej przezroczyste modele, które umożliwiają nieprzerwaną obserwację pociechy podczas kąpieli, a także modele z wbudowanym u szczytu wanienki prysznicem

Przewijak – składany, w formie półki lub w jako komoda

Przewijanie to czynność, która powinna być przede wszystkim sprawna i bezpieczna, i to właśnie powinien zapewnić tak rodzicom, jak i dziecku dobrze dobrany przewijak. Najważniejsze, by przewijak był stabilny, wyposażony w podwyższane ścianki, a także wykonany z materiału przyjaznego skórze dziecka. Jeśli chodzi o rodzaje przewijaków, na rynku dostępna jest ich szeroka oferta:
  • przewijak montowany na stalowej ramie, często składany i przenośny,
  • przewijak w formie stołu do przewijania, często wyposażony w dodatkowe półki, a także kółka montowane przy nóżkach tak, by przewijak był mobilny,
  • przewijak, będący jedynie nadstawką do przewijania (można ją położyć na komodzie lub na łóżku),
  • komoda z przewijakiem, mająca tę zaletę, że kiedy dziecko podrośnie, przewijak można zdemontować,
  • przewijak do zamontowania na ścianie w formie półki zawieszonej na zawiasach i otwieranej w dół.
Jeśli dziecko często podróżuje z rodzicami, warto zdecydować się także na zakup przewijaka samochodowego, czyli maty mocowanej do foteli tak, że tworzy rodzaj hamaku, na którym można bezpiecznie przewinąć malucha, będąc w trasie.
Łóżeczko, wanienka i przewijak to pierwsze akcesoria czy meble, w które wyposażamy pokój dla niemowlaka. Dobrze jest znać szereg możliwości i funkcji dodatkowych tych sprzętów tak, by dobrać je możliwie najbardziej ergonomicznie, praktycznie i funkcjonalnie, spełniając tak potrzeby nasze, jak i naszej pociechy.


środa, 1 lutego 2017

Mróz i zima... niech Cię w domu nie trzyma!

Wielu moich znajomych obecnie "hibernuje". Ciepłe łóżko czy kanapa, koc, kubek czegoś ciepłego i telewizja, ew. laptop na kolanach... tak zlatują zimowe wieczory. 

Senność, wieczne zimno, permanentne nastroje depresyjnie spowodowane niedoborem światła...

Ja dzisiaj z pewną przekorą mówię: Mróz i zima... niech Cię w domu nie trzyma! Nie hibernuj! Nie zawijaj się w kocyk jak kanapowa klucha.


Jeśli jest jeszcze wcześnie, wypij porządną, mocną kawę (jeśli już wieczór - polecam kakao), ubierz się ciepło (ale najlepiej na cebulę), jeśli jesteś zmarźlakiem, to weź sobie do plecaka jeszcze ciepłej herbaty, kakao, kawy, itp. w termosie i rusz na spacer w śnieg i mróz. Polecam pobliski park, ale nawet i pobliski deptak, czy po prostu ulice miasta.

Postaraj sobie zapewnić fajne towarzystwo, a jeśli nie to słuchawki i fajna muzyka na uszy i korzystaj z zimowej pogody.

Gwarantuję Ci, że przy intensywnym spacerze Twoje ciało się przyjemnie rozgrzeje, krew przyjemnie zacznie krążyć w żyłach, a Twój humor poprawi się o 300%.


Nie kiś się jak ogórek w zaduchu i w ciepłej pościeli, przy odkręconych na max. grzejnikach, rusz się a zyskasz hektolitry pozytywnej energii. Masz noworoczne postanowienie? Nie trzeba drogiego karnetu na siłownię, wystarczy na początek intensywny spacer, marsz (może w przyszłości marszobieg albo nawet jogging).

Rusz się ;-) ...a na początek zrób chociaż coś w domu:

Korzystaj z zimy w domowych porządkach: Oszczędne czyszczenie tkanin, pranie dywanów, itp.


Kredyt konsolidacyjny a kredyt samochodowy – czy raty za auto możemy łączyć z innymi zobowiązaniami?


Z reguły kredyty są dużym wsparciem dla budżetu domowego, czasem jednak mogą poważnie skomplikować życie. Kupując nowe mieszkanie, korzystamy z kredytu. Po kolejny sięgamy, aby wykończyć nasze cztery kąty. Później planujemy zakup nowego auta i tu znowu pojawia się myśl o kredycie. Nawet jeśli wykorzystamy kalkulator rat kredytu samochodowego, może się okazać, że mierząc się z wieloma opłatami stracimy kontrolę nad domowymi finansami. Czy nie lepiej, zgodnie z minimalistycznym podejściem, zastąpić kilka zobowiązań jednym kredytem konsolidacyjnym?


Wzięcie kredytu jest wygodnym rozwiązaniem, gdy brakuje nam środków np. na kupno sprzętu AGD lub samochodu. A co w sytuacji, gdy kredytów mamy już kilka i coraz trudniej spłacać raty na czas? Warto zastanowić się nad połączeniem wszystkich zobowiązań w jedną wspólną ratę.

Jak działa kredyt konsolidacyjny?


Kredyt konsolidacyjny polega na otrzymaniu środków pozwalających nam spłacić inne należności. Bank przejmuje wtedy wszystkie nasze zobowiązania i zamienia je w jeden kredyt. Dzięki temu możemy łączyć m.in. kredyty ratalne, hipoteczne czy kredyt samochodowy. Na rynku istnieją dwa rodzaje takiej pożyczki:

  • Kredyt konsolidacyjny hipoteczny – umożliwia dłuższy czas spłaty rat oraz mniejsze oprocentowanie. Wadą jest natomiast warunek zabezpieczenia w formie hipoteki nieruchomości.
  • Kredyt konsolidacyjny gotówkowy – w przeciwieństwie do kredytu hipotecznego, nie musimy posiadać zabezpieczenia, jednak skorzystanie z tej opcji możliwe jest tylko w przypadku niższych kwot.

Jakie korzyści daje kredyt konsolidacyjny?


Kredyt konsolidacyjny, poza ujednoliceniem naszych płatności, pozwala też zmniejszyć ilość dodatkowych opłat. Po pierwsze – zmniejsza się liczba instytucji, u których posiadamy należności, co oznacza też mniejsze wydatki na prowizje. Dodatkowo opłacamy też tylko jedno ubezpieczenie.

Mniejsza liczba opłat dodatkowych nie jest jedynym powodem, dzięki któremu kredyt konsolidacyjny pozwala nam zmniejszyć wydatki. Daje on również możliwość wydłużenia okresu spłaty zaciągniętych zobowiązań, co wiąże się z mniejszymi ratami.

Należy jednak pamiętać, że warunkiem skorzystania z tego rozwiązania jest posiadanie nienagannej historii kredytowej. Jeśli więc zauważysz, że zaczynasz tracić kontrolę nad domowym budżetem i masz problem ze spłatą kolejnej pożyczki, to prawdopodobnie jest ostatni moment na wzięcie kredytu konsolidacyjnego.

Jak wybrać najkorzystniejszą ofertę kredytu konsolidacyjnego?


Zasady zaciągania kredytu konsolidacyjnego są bardzo podobne do tych dobrze znanych z kredytów samochodowych czy gotówkowych. Jeśli zależy nam na znalezieniu najbardziej opłacalnej oferty, warto sprawdzić, który bank oferuje najdłuższy okres kredytowania. Pozwoli to skutecznie obniżyć raty. Trzeba pamiętać też o tym, że banki mają ustalone limity przyznawanych kredytów. Od sumy naszych pożyczek zależy więc zakres banków, do których możemy złożyć wniosek.

Dopasuj raty do możliwości – kalkulator rat kredytu samochodowego


Oczywiście, najlepiej jest unikać „kredytowych wpadek”, czyli zbyt dużej liczby zobowiązań. Jak to zrobić? Przede wszystkim mierz siły na zamiary. Tylko wnikliwe liczenie i analizowanie wydatków pozwoli Ci określić swoje możliwości finansowe. Między innymi w takim celu banki ułatwiają klientom samodzielne, wstępne wyliczenie miesięcznych opłat za pomocą wygodnych kalkulatorów rat.

W przypadku kupna auta dobrym pomysłem jest skorzystanie z funkcji, które oferuje kalkulator rat kredytu samochodowego. Kalkulator dostępny np. na stronie Volkswagen Financial Services pozwala obliczyć wysokość miesięcznej raty kredytu samochodowego. Opcja ta umożliwia znalezienie optymalnych parametrów umowy, dzięki czemu nie będziemy musieli obawiać się o spłatę kolejnych rat takiego kredytu.

niedziela, 8 stycznia 2017

Miasto jako pierścień, czyli inaczej o urbanizacji

Czy potraficie sobie wyobrazić miasto zupełnie inne niż te które znamy? Czy schemat miasta z centrum, mający swój początek w epoce brązu, albo i jeszcze wcześniejszej musi być przez nas bezmyślnie powtarzany? Powtarzany ze skutkiem katastrofalnym, ponieważ nie umiemy wyzwolić się i zacząć myśleć kategoriami epoki krzemu, hi-tech i nowoczesnej cywilizacji?



Wyjdźmy poza nasze skostniałe przekonania i pomyślmy o innym układzie urbanistycznym niż układ centralny!

W sumie obiektywnie jest biorąc - jaki jest powód dla którego mamy mieszkać i pracować w centrach miast, a nie TYLKO na obrzeżach - może model miasta jako dużego pierścienia z systemem dróg łączących koncentrycznie położone dzielnice byłby matematycznie, ekonomicznie i funkcjonalnie bardziej uzasadniony?



Czy miasto nie mogłoby wyglądać jak to koło? Z całą infrastrukturą mieszkalną na jego obręczy. W środku tylko węzeł komunikacyjny łączący w sobie poszczególne kategorie transportu - niebieski - samochodowy - czerwony transport masowy - żółty - transport wolny, czyli. rowerowy/hybrydowy rowerowo-elektryczny.

Co pomiędzy szprychami? Zieleń, oddychające płuca miasta, obszary rekreacyjne, zbiorniki wodne, infrastruktura uzdatniania wody pitnej, przeróbki i recyklingu a nawet infrastruktura 'zielonej' energii i produkcji żywności.

Centra administracyjne, biznesowe, edukacyjne mogłyby być lokowane na węzłach - tam gdzie taka "szprycha" wchodzi w koło.


Czy mamy jako społeczeństwo po wieczność użerać się z korkami, śmierdzącym powietrzem, miejskim hałasem, zapoconym i wiecznie zatłoczonym transportem publicznym, pełnymi przestępczości i zatłoczonymi centrami?

Czy może znajdzie się wreszcie wola, aby to zmienić?

Pomyślcie o tym co mówię, schematy takiego eko-miasta pierścienia rysowałem już jako dzieciak ze 20 lat temu, jakby ktoś chciał podyskutować - piszcie :)

Zapraszam także na post:

Czy lepiej mieć pracę w centrum czy na obrzeżach miast? Gdzie najlepiej lokować firmę? Dlaczego siedziby korporacji są zwykle w centrach dużych miast?

sobota, 7 stycznia 2017

Reset bloga

Całkowicie zmieniłem pierwotną treść tego wpisu, na skutek rozmów z Wami... najpierw była tu odpowiedź na pewien hejt w komentarzach... po przemyśleniu jest to, co Wam chcę finalnie przekazać.

Kilkanaście miesięcy temu pewna osoba zainspirowała mnie do dyskusji oraz zakwestionowania pewnych prawd podawanych często w środowisku minimalistów, ale także pewnych zwyczajów, trendów, a nawet mody panującej w środowisku minimalistów (np. jakie smartfony, czy czytniki e-booków kupują często minimaliści i dlaczego).

Chwyciłem temat. Zacząłem pisać ochoczo na ten temat, dyskutować na forach, anegdotycznie i zadziornie zadawać pytania, w końcu kwestionować pewne rzeczy (np. ogromną modę na posiadanie smartfonów, czy komputerów pewnej specyficznej i dość drogiej firmy).

Nie spodziewałem się aż takich reakcji, tylu komentarzy negatywnych, tylu emocji, tyle zażartej "walki" i obrony pewnych wizji "minimalizmu", pisanych i niepisanych praw. Długo można pisać... w skrócie mówiąc - sam się w to wkręciłem. 

Z perspektywy czasu widzę, że było to i jest nadal ogromną stratą czasu i zasobów, które można wykorzystać gdzie indziej. Nie ważne, czy ma się racje, czy nie - podejmowanie pewnych rzeczy w polskim internecie, na FB, blogosferze, itp. kończy się zawsze podobnie.

Nie na darmo różni "kołcze" i doradcy do spraw wizerunku radzą: Nie podejmuj nigdy w internecie tematów polityki, osobistych przekonań, światopoglądu. Takie dyskusje pozostaw sobie dla własnego, zaufanego grona dobrych znajomych.

Ze wspomnianej "wielkiej polemiki" sukcesywnie wychodzę, zostawiając sobie poletko do poważnej i dojrzałej dyskusji właśnie w zaufanym gronie prywatnym.

Swoisty reset bloga do stanu sprzed wielkiej dyskusji o minimalizmie i "minimalistycznych sprzętach", porządki w archiwum, odświeżenie atmosfery, to jest to, czego mi tu potrzeba na początek roku 2017.

Pozdrawiam i wszystkiego dobrego!

P.S. Jako dobry i pozytywny efekt uboczny "trudnych" dyskusji powstała blogowa grupa na FB - pt. minimalizm - polska grupa, która rozwija się całkiem dobrze. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.