piątek, 29 stycznia 2016

Wegetariański hot-dog został ulepszony, czyli wersja 2.0

Mój poprzedni przepis na wege-hot-doga publikowany tutaj: http://realny-minimalizm.blogspot.com/2015/12/wegetarianski-hot-dog.html wzbudził gdzieniegdzie konsternację, no bo jak to tak można nieekologicznie w mikrofalówce bułkę dręczyć... ulepszyłem zatem przepis, tak by stał się bardziej znośny dla osób wybrednych.



Tostera z odpowiednią wkładką nie mam, więc tym razem podgrzałem pieczywo na ceramicznej patelni, tak aby się zarumieniło. 



Pieczywo tym razem w wersji razowej, tak aby było bardziej dietetyczne i eko. Ser tarty jak ostatnio, lecz kolejnym razem zastosuję wędzone i tarte tofu.


Oto moje wege-dzieło, patrzcie, podziwiajcie, naśladujcie ;-) 

Dziś jest piątek, w polskiej tradycji dzień bezmięsny, więc tradycyjną parówkę "ze wszystkich części zwierzaka" można tym bardziej zastąpić wege-parówką sojową. Po dobrym obgotowaniu, podana w hot-dogu z sosami i z serem jest naprawdę smaczna.

Smacznego!

czwartek, 7 stycznia 2016

Ograniczam Facebooka? Noworoczne postanowienie rok później...

Mój pierwszy kontakt z FB u Kol. Artura w pracy… Remigiusz, podejdź tutaj i zobaczysz FB… jak to wygląda…
...podchodzę i patrzę na aktualizacje.
Justyna: Ludzie… gotuję zupę.
Tomek: A ja wychodzę z psem.
Jarek: Ale zmuła.


Mówiłem niedawno Wam o moim postanowieniu noworocznym i ograniczeniu mojej aktywności na portalu Facebook. Pisałem ostatnio o Facebooku i społecznościówkach na moim blogu firmowym, na który serdecznie zapraszam.

W czym rzecz?

Może najlepiej będzie, jeśli przytoczę „żart-nie żart” znajomego dyrektora jednej z firm, nie posiadającego konta FB w ogóle.

Panie Remigiuszu, za głębokiej komuny UB i Milicja biły ludzi w kazamatach, zastraszały i wymuszały z nich informacje... O przekonaniach politycznych i religijnych, o bliskiej rodzinie, o upodobaniach osobistych, nieprawomyślności, robionych na boku interesach, itp...
Dzisiaj nikt nie musi nikogo bić – źli funkcjonariusze w służbach są nie potrzebni. Jest Facebook i ludzie sami ochoczo ujawniają wszystko publicznie - poglądy, zdjęcia bliskich, sytuację finansową...
...to jest skrajna głupota”

400747989_cc00b67960_z 

Facebook jest mi potrzebny zawodowo, jednak znacznie ograniczyłem dostępność do mojego profilu osobom postronnym, nie publikuję żadnych newralgicznych informacji osobistych ani zdjęć rodziny (nigdy tego z resztą nie robiłem). Znacznie ograniczyłem i ograniczam listę znajomych, właściwie do osób z którymi mam jakie bieżące sprawy do omówienia na komunikatorze...

8600816378_e7aea0554c_z 

Powyższy wpis opublikowałem rok temu na blogu Oszczędzanie, dziś ku przypomnieniu tematu, odświeżam go tutaj. Z perspektywy roku muszę powiedzieć, że udało się i danego samemu sobie słowa w 99% dotrzymałem, a chwile, kiedy zdarzy mi się "pojechać za daleko" w sensie ochrony własnej prywatności i poszanowania własnego czasu, są naprawdę sporadyczne.

Aha, jeszcze jeden z ciekawszych komentarzy:

LeszekJ35 
Dziwi mnie fakt zachłyśnięcia się tak bardzo przez ludzi owy FB, nie rozumiem nawet jakie wartości przedstawia ten portal a raczej społecznościówka gdyż tym pierwszym owy dla mnie nie był, nie jest i nigdy nie będzie.

Powiem krótko FB to społeczność dla ludzi którzy obnoszą się ze swoją prywatnością, pokazują swoje życie i wypisują kompletne papiloty nie mające żadnej wartości dla drugiej osoby, no chyba że interesuje kogoś to, kto ile razy był w toalecie, albo że siedział godzinę w kuchni i rozmyślał co na obiad zrobić, moim zdaniem jeśli ktoś ma ochotę wypisywać takie rzeczy, to niech sobie własną stronę internetową uruchomi za pewne wyjdzie na tym lepiej.

Zero wartości i kompletny bezsens.