sobota, 9 lipca 2016

Królik pomoże... zamiast myśleć destrukcyjnie...


Dzisiaj czekając bezczynnie w serwisie samochodowym, by zupełnie nie tracić czasu, przeglądałem gazety wystawione dla klientów i natknąłem się na fajny cytat.


Gdy byłem mały, dziadkowie akurat hodowali króliki i potwierdzam pozytywne przesłanie, zawarte w cytacie...

...aczkolwiek to było szare i biedne czasy PRLu i nie było zmiłuj... o weganiźmie i takich tam nikt wtedy nie słyszał, a problemem było zdobycie jakiegokolwiek lepszej jakości pożywienia... nikt się zatem nie rozczulał... króliczki, jakie by nie były słodziaste i milutkie kończyły w piekarniku...


Trudno nie docenić wysokiej jakości króliczego mięsa dla niemowląt i małych dzieci, osób chorych, w czasie rekonwalescencji, albo cierpiących na różnej maści alergie. Jest to produkt najlepszy z najlepszych i warto go docenić. Niech tu przypadkiem nie marszczą mi nosa osoby z kręgu wege... osoby młode, po okresie dojrzewania, zdrowe i w pełni sił, którym białko zwierzęce w sumie nie jest potrzebne do szczęścia.


Tak czy inaczej skupmy się na tym drugim - nie spożywczym pozytywie obcowania z tymi wspaniałymi zwierzątkami.


Króliki w wersji "nie-hodowlanej" ale jako domowe miniaturki są fajnymi zwierzątkami domowymi. Kolega ma takiego królika, który bryka po domu, dokazuje ile wlezie i zjada ładowarki do telefonów (mała cena za wspaniałe towarzystwo).



Króliczki, które widzicie na zdjęciach, biegają sobie beztrosko w zagrodzie w Parku Wrocławskim w Lubinie, a ja wcinam małe co nieco w barze tuż obok (Co myślisz? Czy można powiedzieć, że wnętrze jest minimalistyczne?).

Zainspirowany porannym cytatem postanowiłem z rodziną odwiedzić zwierzaki...


...i od razu czuje się 10x bardziej pozytywnie nastawiony do życia. A jak Ty spędzasz weekend?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!