niedziela, 28 czerwca 2015

Wojna z innej perspektywy

Wojna, która nas otacza, jest faktem, czy to pełzająca wojna hybrydowa na wschodzie, czy też kolejny atak muzłumanów na europejskich cywilów w Tunezji, nie mówiąc o innych zamachach w Europie, o których przecież tak szybko zapomnieliśmy. 

Teraz siedzimy sobie bezpiecznie przed TV lub komputerem i oglądamy między innymi takie obrazy jak poniżej, ale co się stanie, kiedy wojna "zapuka" do naszych drzwi...



 


czwartek, 25 czerwca 2015

Dorodango

Japońska sztuka wyrabiania charakterystycznych kul z mieszaniny wody i różnych sypkich substancji (najczęściej ziemi), polegająca na żmudnym formowaniu błota w kształt kuli i nakładaniu coraz drobniejszych, suchych warstw surowca dzięki czemu po wypolerowaniu w końcowej fazie można otrzymać delikatną, gładką kulę o wysokim połysku przypominającą marmur lub kulę bilardową.



W sumie, jeśli chodzi o aspekt minimalistyczny, jest to rzecz zbędna, nie przynosząca żadnego wymiernego pożytku. Sztuka dorodango wydaje się zupełnie bezsensowna, jednak zdecydowanie ma w sobie jakiś nieodparty urok. 

Azjatycka sztuka, czy powrót do lat dzieciństwa i lepienia kulek z błocka i gliny ;-)

Zdecydujcie sami ;-)

wtorek, 23 czerwca 2015

Nowe auto ubezpiecz już w salonie

Samochód: używany czy nowy? Przed takim dylematem stoją wszyscy, którzy podjęli decyzję o zakupie auta. Pierwszy wariant kusi niższą ceną, natomiast przy wyborze modelu z salonu jesteśmy spokojni o jego stan techniczny i przebieg. Jest to jednak odczuwalny wydatek, dlatego warto ubezpieczyć nowy nabytek na wypadek zdarzeń losowych.

Ubezpiecz nowy samochód już w salonie!

Ubezpieczenie nowego samochodu z salonu można zakupić już u dealera przy wyborze auta. Proponowane przez dealera pakiety zazwyczaj zawierają znacznie niższe stawki w pierwszym roku trwania polisy, którą można przedłużyć. Klienci chętnie wykupują kontynuację ubezpieczenia u dealera, ponieważ mają częsty kontakt z dobrze już sobie znanymi pracownikami salonu - ze względu na serwis gwarancyjny. Oferta ubezpieczenia jest zazwyczaj przygotowywana wspólnie z marką samochodową, dlatego cechuje się konkurencyjnością i jest zróżnicowana.

Ubezpieczenie OC

W Polsce właściciele samochodów są zobligowani do wykupienia obowiązkowego ubezpieczenia OC. Umowa polisy powinna być zawarta najpóźniej w dniu rejestracji pojazdu lub wygaśnięcia poprzedniej umowy. Już przy zakupie auta u dealera możemy poprosićmo przedstawienie oferty. Tego typu ubezpieczenie komunikacyjne chroni właściciela samochodu przed finansowymi konsekwencjami szkód powstałych z jego winy w związku z korzystaniem z auta, przykładowo: wskutek kolizji lub wypadku drogowego. Należy mieć na uwadze, że OC nie zapewnia sfinansowania naprawy pojazdu, którego kierowca ponosi winę za zdarzenie drogowe. Taki zakres ochrony zawiera dodatkowa oferta firm ubezpieczeniowych, w której znajdziemy m.in. ubezpieczenie Autocasco (AC) i Assistance. Uchronią one portfel klienta przed niespodziewanymi wydatkami. 

 

Ubezpieczenie AC

Wykupienie tego rodzaju polisy jest decyzją dobrowolną. Warto je jednak posiadać, ponieważ zapewnia rekompensatę finansową przy kradzieży auta, jego elementów czy wyposażenia (nawigacja satelitarna, radio). Firma ubezpieczeniowa pokrywa koszty naprawy samochodu powstałe wskutek:
  • wypadku drogowego, którego sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia albo jest nim właściciel auta,
  • zderzeń z budynkami, zwierzętami, drzewami bądź innymi przedmiotami,
  • działań sił przyrody i innych zdarzeń losowych (huragan, pożar itp.).
Zakres świadczeń to wynik indywidualnych ustaleń z ubezpieczycielem podczas podpisywania umowy. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na obszar, który zostanie objęty polisą: umowa może objąć terytorium Polski bądź Europy – zależy to oczekiwań klienta i wewnętrznych regulacji w firmie ubezpieczeniowej. Ponadto, jeżeli zdecydowaliśmy się na zakup ubezpieczenia Autocasco, musimy zamontować w swoim samochodzie wymagane przez ubezpieczyciela urządzenia zabezpieczające przed kradzieżą.
Zakup samochodu to duży wydatek dla domowego budżetu, szczególnie gdy jest to auto nowe. Warto więc je zabezpieczyć przed nieprzewidzianymi zdarzeniami. Można to zrobić od razu przy zakupie i wyjechać z salonu nie tylko nowym, ale także ubezpieczonym pojazdem.

niedziela, 21 czerwca 2015

Mały domek. Grupa FB o oszczędzaniu ;-)

Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie urządzenie sobie jakiegoś domku poza miastem. Do mieszkania? Może niekoniecznie w mojej obecnej sytuacji, ale na pewno jako miejsce do spędzenia weekendu poza nudnym blokowiskiem, do zmiany otoczenia i oderwania się - tak potrzebnego nam wszystkim.

Ciekawią mnie praktyczne rozwiązania, szczególnie takie. gdzie przeprowadzony recykling na dużą (w stosunku do projektu) skalę.

P.S. Jeśli chodzi o rozwiązania oszczędne. Mój odwyk od FB w "praktyce" wygląda tak, że zostałem administratorem grupy poświęconej oszczędzaniu: https://www.facebook.com/groups/660575410678940/?fref=ts



czwartek, 18 czerwca 2015

Solvay Hut

Solvay Hut - górskie schronisko dla max 10 osób. Poza miejscem do spania (prycze) znajdziemy w nim ciepłe koce oraz radio do wezwania pomocy. Żeby dotrzeć do tej chaty, umiejscowionej na Szwajcarskim szczycie Matterhorn, czeka nas 4-kilometrowa droga w pionie po oblodzonych i stromych ścieżkach.

Głębia smaku – bez zbędnych komplikacji (wpis sponsorowany)

Kluby, puby I wszelkiego rodzaju imprezowi barmani prześcigają się w tworzeniu nietypowych – a nierzadko całkowicie szalonych – kombinacji alkoholi I wszelkiego rodzaju dodatków. Dobry drink musi być skomplikowany, wielobarwny… a w zasadzie dlaczego? Czy nikt nie zauważył, że owczy pęd do komplikowania sprawia, że smaki i aromaty szlachetnych skądinąd trunków mieszają się, w najlepszym wypadku tłumiąc część ich zalet, w najgorszym – przytłaczając nadmiarem wrażeń.
Owszem, drinki są pod wieloma względami wygodnie – łatwe w odbiorze, atrakcyjne wizualnie… napoje typu wypij i zapomnij. Ale czy aby na pewno chcemy spożywać alkohol w takiej właśnie formie?

Piękno tkwi w prostocie

Jeżeli naprawdę chcemy się odprężyć, poczuć przyjemność płynącą z odkrywania nowych doznań – a jednocześnie cenimy sobie produkty wysokiej klasy – warto zainteresować się whisky. I to nie najtańszymi, marketowymi blendami – chociaż można zacząć od nich oswajanie tego trunku (albo użyć do drinków) – ale trunkami ze średniej półki. Spożywane w długie wieczory, zarówno w zaciszu gabinetu czy czytelni, jak i z grupką oddanych przyjaciół – otworzą przed nami bogactwo smaków i zapachów, które śmiało i z powodzeniem możemy porównywać ze skomplikowanym światem wina. Dodajmy do tego romantyczną legendę i wyrobiony zarówno przez historię, jak i marketing wizerunek trunku dla twardzieli – i mamy ciekawą alternatywę dla mody na skomplikowane i kolorowe koktajle.

Czym w ogóle jest whisky?

W największym możliwym uproszczeniu – to wysokoprocentowy napój alkoholowy, destylat na bazie jęczmienia i innych zbóż, który został poddany procesowi dojrzewania w drewnianych beczkach. Według legend jej recepturę opracował w VII wieku patron Irlandii, święty Patryk – a dziś kojarzona jest przede wszystkim ze Szkocją. Najbardziej znane rodzaje to popularna blended – oraz wyrafinowana i droższa single malt. Tyle teorii.
Można jeszcze wskazywać różnice pomiędzy poszczególnymi regionami produkcji (z wielką czwórką – Szkocją, Irlandią, USA i Japonią), a nawet wskazywać różnice pomiędzy tradycyjnymi szkockimi regionami produkcji whisky – ważne jest jednak to, że mamy do czynienia z produktem wysokiej (na ogół) klasy.

No dobrze, ale dlaczego whisky jest taka droga?

Porównanie cen między – przykładowo - „wodą życia” a zbliżoną do niej zawartością alkoholu (a często i składem) wódką wypada wyjątkowo niekorzystnie dla tej pierwszej. Pomijając koszty transportu i podatki – w przypadku trunków ze średniej półki różnice mogą sięgać kilkuset procent! Czy nie mamy do czynienia z kolejnym produktem, w którym płacimy za markę i renomę?
Zacznijmy od tego, że produkcja whisky jest znacznie droższa od produkcji wódki – zaczynając od składników (dobrej jakości jęczmień kosztuje więcej niż ziemniaki czy żyto), poprzez destylację (lepsze whisky wciąż powstają w alembikach – kolumny rektyfikacyjne zapewniają wyższą wydajność i niższą cenę, ale cierpi na tym smak i aromat. 


 
Nie mniejsze znaczenie ma wieloletnie dojrzewanie w dębowych beczkach – aby trunek mógł szczycić się mianem szkockiej whisky lub irlandzkiej whiskey musi spędzić w nich minimum 3 lata, a wiele z nich leżakuje znacznie dłużej. Beczki nie są szczelne – dlatego też corocznie ulatnia się pewna ilość trunku, znana jako „Angel’s Share” (dywidenda dla aniołów).
Na koniec wreszcie whisky (czy blended, czy single malt) musi zostać poddana kupażowaniu – to w dużej mierze od tego etapu zależy jej smak i aromat.
Wszystko to kosztuje – i sam proces produkcji jest wyraźnie droższy od tego, którego owocem jest popularna czysta.

Czy warto pić whisky?

To pytanie musiało paść – w końcu nie każda rzecz, której produkcja jest skomplikowana i droga, jest warta uwagi i zakupu. Czy przyjemność płynąca ze spożywania whisky rekompensuje wydatki z nią związane? Dla wielu miłośników szkockiej odpowiedź brzmi „oczywiście” – i warto przynajmniej spróbować, czy zaliczamy się do ich grona.

wtorek, 16 czerwca 2015

Grupa FB "minimalizm – styl życia"


Codziennie akceptuję nawet do kilku chętnych aby dołączyć do grupy facebookowej „minimalizm – styl życia” - cieszę się, że mój pomysł przyjął się i jest popularny.

Sukces grupy jest także jednym z kilku przyczyn dla którego biorę bliżej nie określony czasowo urlop autorski od ciężkich, filozoficznych i problemowych tematów na blogu „realny minimalizm”. (Teraz będzie tu tylko sam "lajcik" a'la "zdjęcia kotów" i relaks w klimacie minimalizmu.)



Podejmowanie trudnych tematów nie sprzyja zachowaniu obiektywizmu, a osobie adminującej grupę wypada pozostać w pewnej neutralności wobec różnych nurtów, poglądów, stylów, fikołków filozoficznych...
Oczywiście nigdy się taki nie urodził, aby wszystkim dogodził, stąd już pojawiły się jakieś tam oznaki niezadowolenia... Taki już jest los osoby adminującej cokolwiek. Nie mam żadnej satysfakcji, a wręcz mam pewien niesmak, z tego powodu, że muszę robić selekcję, jednak jeśli ktoś ma zawirusiony profil oraz/lub uaktywnioną aplikację, która spamuje grupy, albo świadomie podejmuje nieautoryzowane działania PR-owe na rzecz podmiotów komercyjnych, trzeba najpierw banować, a ewentualnie rozmyślać potem.

Ot, życie admina.

czwartek, 11 czerwca 2015

Zamiast wpisu, kilka fotek...



Ostatni weekend... Legnica


Karpacz...

Zamiast siedzieć w weekend przez TV czy Facebookiem, zawsze warto się gdzieś wybrać. ;-)

piątek, 5 czerwca 2015

Przesyt polityką, przesyt blogowaniem...

Ostatnio to co się dzieje naokoło, mówię w szczególności o okresie wyborów oraz nawałnicy tematów stricte politycznych, sprawia, że mam przesyt informacyjny. Mało oglądam TV, ale tematy polityczne atakują z każdej strony...  nawet w święto, starając się izolować, nie da się odpocząć od polityki.

Nie chce mi się nawet tu na blogu podejmować dalszych tematów zbyt głęboko filozoficznych. Po prostu muszę wziąć urlop od ciężkich tematów w otoczeniu i na moich blogach – polityki, głębokiej filozofii, gospodarki i się po prostu wylajtować.

To by było na tyle, biorę w końcu ten zapowiadany urlop od ciężkiego tematycznie blogowania, a przynajmniej mam taki mocny zamiar.

środa, 3 czerwca 2015

Marsz... dziś nie do minimalizmu


6556 kroków intensywnego marszu
57 minut treningu
323 spalonych kcal
5,16 przebytych km

...właśnie wróciłem z dzisiejszego wieczornego treningu. Dlaczego forsowny marsz? Po wielu latach pracy biurowej mam na tyle trachnięty kręgosłup, że okazało się, iż nie mogę uprawiać joggingu, a ostatni rok był słaby w sensie treningowym. Pojawił się piwny brzuch. Nieciekawie.




Od jakiegoś czasu jednak znów się ruszam, zaliczyłem łącznie kilkanaście porządnych treningów na siłowni i/lub treningów marszowych oraz kilka lżejszych, rozruchowych, więc mogę oficjalnie napisać – ruszyłem się w końcu na dobre.




Już na tym etapie jest o wiele lepiej, warto ruszyć 4 litery i przełamać złą passę.

 
Wojtek z Pro-activ Fitness Lubin - wiem, że tu też zaglądasz - dzięki za motywację!