piątek, 27 lutego 2015

Dwa różne oblicza minimalizmu. Minimalizm estetyczny – minimalizm filozoficzny


Na temat moich ostatnich artykułów o komputerach z logiem nadgryzionego owocu wywiązała się w internecie, w szczególności na Facebooku, niejedna dyskusja. Aby zrozumieć genezę tych artykułów i wielkiej dyskusji ze mną fanbojów Apple oraz weekendowych minimalistów zadajmy sobie pytanie – czym jest minimalizm? Nie wiem, czy się zdziwicie, lub nie, ale nie ma jednego minimalizmu - minimalizmy są dwa.

Restauracje McDonald's ani komputery Apple nie są minimalistyczne, mimo obranej stylistyki


Minimalizm #1 – kierunek w sztuce, wystroju, wzornictwie przemysłowym, urządzaniu mieszkania.

Oznacza to, że „życiowo” możesz być „maksymalistą” = w przypadku naszych dyskutantów, fanbojów ultradrogich komputerów, markowych gadżetów, markowych ciuchów, markowych samochodów. Fanem szpanu, mistrzem robienia wrażenia na otoczeniu. Blogera minimalistę według wariantu #1 poznasz po sztandarowym – promowanym w internecie - zdjęciu uśmiechniętej buzi z drogim, markowym komputerem z logiem owocu w tle, ultradrogim rowerem, kilkoma iSprzętami, markowymi ciuchami i gadżetami. W środowisku minimalistów wariantu #1 modne są np. drogie marki sportowo-turystyczne... Minimalizm #1 to na dzień dzisiejszy „konsumeryzm” w stylistyce minimalistycznej. I to by było zasadniczo na tyle. To tylko rodzaj stylistyki artystycznej. To ani złe, ani dobre – po prostu jakiś tam trend mody. Ta moda minie, przyjdzie inna... ot, samo życie. Dziś minimalista, jutro neo-hipster, pojutrze cyber-maksymalista...


Minimalizm #2 – kompleksowa filozofia życiowa.... minimalizm filozoficzny.

Minimalizm filozoficzny to między innymi spokój ducha – szukanie harmonii i optimum, to umiar, dystans i bardzo luźne, bezemocjonalne podejście do posiadanych przedmiotów.

Minimalizm filozoficzny to miedzy innymi pewna powolna, racjonalna (ale nie bezwzględna) redukcja liczby posiadanych przedmiotów, na tej zasadzie, że minimalista filozoficzny nie urządza szalonych weekendowych rewii wyrzucania rzeczy – tylko po to by kupić czym prędzej ich modne, minimalistyczne odpowiedniki. Taki minimalista – np. w przypadku komputera - poczeka spokojnie do technicznego końca „cyklu życia przedmiotu” - dopiero potem wybierze się na zakupy. (I to niechętnie – minimalista#2 nie lubi bowiem wędrówek po galerii handlowej – on woli wędrówki po lesie i górach).

Sprzęt Apple to kwintesencja rozbuchanej komercji i nie pasuje do minimalisty


Minimalista filozoficzny nie lubi tego całego ładunku emocjonalnego towarzyszącego przedmiotom. On raczej kupi sprawdzony, używany rower sportowy od kolegi „bajkersa”, który poluje na nowszy model, zaprowadzi ten rower do mechanika rowerowego (bez zazdrości, zawiści i emocji da zarobić co nieco swojemu koledze, prywaciarzowi-mechanikowi). Jeśli chodzi o ekskluzywną markę na tym rowerze to minimalista filozoficzny ją nawet zamaskuje albo przejedzie sprayem, aby jej było go widać. Po co? Aby coś sobie udowodnić? Nie – po prostu, aby taki rower budził znacznie mniejsze zainteresowanie złodziei a nasz minimalista filozoficzny mógł nim w spokoju gdzieś pojechać i zostawić przypięty bez stresu. Minimalista filozoficzny nie chce się bowiem denerwować o drogi przedmiot... rozumiecie?

(Czy wiecie, że mój rower – dość markowy i profesjonalny – spreparowany dokładnie w taki antydesignerski sposób – ktoś kiedyś ukradł niszcząc zabezpieczenie, a potem, po jakimś czasie... odstawił na miejsce? Paser nie był zainteresowany, a złodziej nie miał z tym co zrobić – po co sobie robić problem?)

Myślę, że przedmioty są dla minimalisty, a nie minimalista dla przedmiotów.... jasne?


Minimalista filozoficzny się prywatnie nie lansuje, każdy lans (poza życiem profesjonalnym, gdzie to bywa potrzebne) uważa bowiem za lekki obciach – niezgodny z filozofia umiaru i skromności. Zatem na zdjęciu, które opublikuje na swoim blogu o minimalizmie raczej ukryje logo komputera z jabłkiem, na którym codziennie pracuje np. jako grafik, po co się dowartościowywać „strzelając japcem” przed nosem dzieci neostrady? 


Taka osoba (jak autor tego wpisu) kupując markowe przedmioty zwraca uwagę, by ta marka nie była eksponowana. Np. akceptowalne jest dyskretne, wyszywane nieco innym odcieniem nici, logo firmy – niegustowne jest obnoszenie się z wielkim wybombanym logiem, czy krzykliwym napisem informujące otoczenie, że przecież chodzę w butach za 500 zł i w komplecie kurtka polar za 1120 zł. Po co komu to wiedzieć? Aby wywołać ludzką zazdrość? Minimalista filozoficzny kontroluje emocje otoczenia wobec swojej osoby....

Dobra... po ostatnich dyskusjach wiem, że przydługie artykuły nie są w ogóle czytane do końca, a dyskutanci „jadą po tytule i nagłówkach”.

Tak, czy inaczej, zapewne wiecie już o co chodzi w prawdziwym minimalizmie...

Na pewno napiszę niejeden wpis na ten temat.

czwartek, 26 lutego 2015

Minimalizm a wegetarianizm


Wszyscy są już chyba zmęczeni moim pisaniem o markach w branży IT zatem zmieniamy temat. Wegetarianizm. Mój stosunek do wegetarianizmu dojrzewał i kształtował się długo, można powiedzieć do bardzo niedawnego okresu w mojej kilkunastoletniej karierze minimalisty.

Oczywiście, wegetarianinem nie jestem i nie będę, może dlatego, że po prostu kocham kuchnię śródziemnomorską – obfitującą w tzw. owoce morza i ryby (jakby nie patrzeć – pełnoprawne zwierzęta!). Nie zostanę zatem tzw. semi-wegetariainem czyli po naszemu pół-wegetarianinem, ponieważ uważam, że coś takiego po prostu nie jest trafnym określeniem tej diety. Mięsa mógłbym nie jeść zupełnie, z ryb nie zrezygnuję. Ryba nie jest pół-zwierzęciem, tylko po prostu zwierzęciem. Dla mnie wegetarianizm to akurat po pierwsze nie zjadanie mięsa zwierząt. Z tym, że widzicie – w wegetarianizmie jest wiele nurtów, co daje materiał na nieskończone dyskusje ideologiczne. Ale przejdźmy do meritum...

Uważam, że wegetarianizm może stać jak najbardziej ręka w rękę z minimalizmem.


1. Przede wszystkim produkcja roślinna jest zacznie mniej inwazyjna dla środowiska, otoczenia niż produkcja zwierzęca. Zanieczyszczenie i obciążenie środowiska przez mega-farmy zwierzęce to niepodważalny fakt. Ekologia jest miła sercu minimalisty (Autor bloga jest ex-działaczem eko).


2. Po drugie każdemu z nas – nawet autorowi we własnej osobie – łatwiej wyhodować spożywczy produkt roślinny, niż zwierzę, które trzeba regularnie, kilka razy dziennie doglądać, potem trzeba własnoręcznie zabić, oprawić, ugotować. (Autor często hoduje np. zioła, kiełki, korzysta z owoców własnoręcznie zasadzonych roślin, itp.)

(zioła Autora)


3. Po trzecie – produkcja roślinna – może być w pełni lokalna (jest łatwiejsza dla 90% ludzi niż zwierzęca) – dająca pracę i zarobek lokalnej społeczności (autor tego bloga kupuje chętnie produkty wyhodowane przez starsze osoby na ich własnych działkach, ogrodach – na lokalnym bazarku) – co jest miłe sercu minimalisty.


4. Po czwarte – produkty roślinne – szczególnie te proste i lokalne – są po prostu tańsze. Pozwala to – przy diecie wegetariańskiej - prowadzić prostsze i tańsze życie niż w przypadku mięsożercy.


5.Po piąte – produkty roślinne łatwiej przechowywać – często można obejść się nawet bez lodówki (lub posiadać po prostu małą lodówkę do nabiału i mrożonek).

Po szóste...

...argumentów można mnożyć wiele. Ale już na tym etapie widzicie, że coś w tym jest. Zatem o ile nie wegetarianizm to może chociaż zwiększenie udziału produkcji roślinnej w diecie – tak jak to robi autor?

Dlaczego nie?

wtorek, 24 lutego 2015

Wieczne pióro


Często robię porządki starając się zoptymalizować i zapewnić sobie czyste, klarowne i przejrzyste środowisko pracy. Ostatnio podczas porządków natknąłem się gdzieś na dnie kontenerka na pióro wieczne, którego nie używałem latami.


Pióro dostałem na któreś naste urodziny, pisałem nim maturę, pisałem egzaminy wstępne na studia, pisałem setki kolokwiów i egzaminów aż do zdania magisterki. Potem przeszedłem na pracę on-line i pióro gdzieś zaginęło w akcji. Z resztą nawet go nie szukałem, bo nie przywiązuję jakiejś wielkiej wagi do poszczególnych przedmiotów.

Pióro oczyściłem, nabiłem, używam właśnie przy zapisywaniu notatek w kalendarzu. Pióro jest niemarkowe... chyba... to zapewne jakaś dawna polska produkcja, a wytrzymało kiedyś wiele lat codziennej, intensywnej eksploatacji – co widać.

Ciekawe ożywienie przedmiotu, który większość ludzi by (z uwagi na ślady zużycia i fakt, że nie jest zgodny z najnowszą modą) po prostu wyrzuciła... 

Ciekawi mnie jak to jest u was z przedmiotami...
 

Młodzi zaciągają szybkie pożyczki, a spłacają dziadkowie


Dziadkowie to jedna z najcenniejszych rodzinnych instytucji. Nie tylko dlatego, że kochają swoje wnuki bezwarunkowo i w dzieciństwie rozpieszczają je do woli. Pomagają im także w życiu dorosłym, np. zaciągając pożyczki, gdy młodzi nie mają na to szans.
Dziadkowie bardzo często biorą na siebie np. zakup sprzętu RTV i AGD lub mebli na raty, oraz zaciągają kredyty i chwilówki bo wnuki potrzebują pieniędzy, a w ich sytuacji finansowej nie mieliby na to szans. Emeryt i rencista, który ma stały miesięczny dochód jest bowiem wiarygodnym klientem dla banku czy też innej instytucji finansowej, bardziej niż młoda osoba pracująca na umowę o dzieło i otrzymująca nieregularne wynagrodzenie.
Seniorzy robią to po to, aby pomóc wnukom. I wszystko jest dobrze, jeżeli później ciężar tego zobowiązania w praktyce ponoszą młodzi. Zdarza się jednak i tak, że seniorzy zostają sami np. ze spłatą szybkiej pożyczki.
Seniorzy coraz bardziej zadłużeni
Przeciętne zadłużenie seniora wynosi 5500 zł i jest wyższe o ponad tysiąc złotych od wartości z roku ubiegłego. Tylko Grupa KRUK prowadzi ponad 190 tys. spraw osób powyżej 67. roku życia. Seniorzy zalegają ze spłatą zobowiązań głównie wobec banków, innych instytucji finansowych, ubezpieczycieli i operatorów telefonii.
Część tego zadłużenia wynika ze złej sytuacji finansowej osób starszych, którzy nie są w stanie na bieżąco regulować swoich zobowiązań. Jest jednak grupa zadłużonych seniorów, która kiedyś wzięła zobowiązanie, aby pomóc młodym, a obecnie nikt go nie spłaca, ale formalnie przypisane jest do tego, który je podpisał. Takich sytuacji jest coraz więcej: młodzi nie chcą lub nie mogą już spłacać zadłużenia, a emerytura czy renta seniora nie wystarcza na jego pokrycie.
Co robić w takiej sytuacji?
Na rynku jest wiele instytucji, które podchodzą odpowiedzialnie do działalności pożyczkowej i umożliwiają klientom rozłożenie zobowiązania w czasie. Warto od samego początku wystąpienia problemów ze spłatą, kontaktować się z firmą pożyczkową i pytać o możliwości wyjścia z sytuacji. Pierwszym miejscem, gdzie możemy zasięgnąć takich informacji, powinna być strona internetowa firmy (https://www.pozyczkomat.pl/strona/jak-splacic-pozyczke).
Chcą spłacać, ale ich na to nie stać
Jak pokazują różne badania, Polacy generalnie chcą spłacać swoje zobowiązania. Jednak z różnych przyczyn, takich jak np. utrata stałej pracy przestają to robić. Podobnie jest z wieloma zadłużeniami, które zaciągnęli dziadkowie, aby pomóc wnukom. Dotyczy to nie tylko rat kredytu w banku, ale również spłaty chwilówek czy rat za sprzęt komputerowy.
Chęć pomocy dzieciom i wnukom ze strony seniorów jest zrozumiała, jednak z drugiej strony nie mogą oni pozwolić, aby to przesłoniło ich realny ogląd sytuacji. Jeżeli obecnie wnuk nie pracuje to nie ma pewności, że w czasie, gdy trzeba będzie spłacić szybką pożyczkę, będzie on miał pieniądze, aby to zrobić. Wówczas taki obowiązek spadnie na seniora, ponieważ to na niego została zaciągnięta chwilówka.
Dziadkowie muszą także pamiętać o tym, że ich możliwość powiększenia dochodów jest ograniczona. O ile młodzi ludzie mogą stosunkowo szybko znaleźć dorywcze zajęcie i dorobić, o tyle w przypadku wielu seniorów jest to niemożliwe. Wówczas, gdy oprócz standardowych opłat, takich jak: czynsz, leki, jedzenie itd. dochodzi seniorowi jeszcze konieczność zapłaty raty kredytu czy spłata szybkiej pożyczki, pojawia się poważny problem. Renty i emerytury w Polsce są bardzo niskie i wielu emerytów stanie wówczas przed wyborem: co zapłacić, a z czym zalegać.
Gdy dziadkowie przestają spłacać długi
Co zrobić w sytuacji, gdy już do tego dojdzie? Przede wszystkim nie wolno udawać, że zadłużenia nie ma. Należy jak najszybciej skontaktować się z firmą udzielającą pożyczki i próbować negocjować warunki spłaty, np. złożyć wniosek o wydłużenie okresu spłaty. Będzie się to zapewne wiązało z koniecznością poniesienia dodatkowych kosztów, ale pozwoli na uniknięcie spotkania z komornikiem, które będzie nas o wiele drożej kosztowało. Komornik najpewniej zajmie bowiem większą część emerytury czy też renty.
Cała sprawa może się jednak w przyszłości obrócić przeciwko młodym. Pamiętajmy bowiem, że długi nie umierają wraz z dłużnikami. Przechodzą na ich spadkobierców. Chyba że ci zrzekną się schedy lub przyjmą ją z dobrodziejstwem inwentarza.

niedziela, 1 lutego 2015

10 inspiracji dla minimalisty.

10 inspiracji dla minimalisty i minimalistki. 10 patentów jak uczynić swoje życie bardziej minimalistycznym... a może 10 wskazówek minimalistycznego guru, jak mnie wesoło określił jeden z sympatycznych komentatorów? Proszę bardzo - zapraszam do lektury:

1. Wyłącz Facebooka, wyłącz messengera. Nie namawiam do internetowej ascezy, ale na początek 50% czasu poświęconego przeznacz na codzienny energiczny spacer w parku lub pobliskim lesie. Poczujesz się znacznie lepiej.

2. Na spacer do lasu nie bierz smartfona z endomondo ani mp3. Ciesz się odgłosami natury i tym, że nie jesteś na komórkowej smyczy. Ciesz się lasem i wędrówką, a nie wstawieniem swojej trasy na FB.

Spacer Autora


3. Przestań być cały czas dostępny/a dla wszystkich swoich znajomych na FB. Zaproś ich na spotkanie w realu. Nie ceni się tego, co się ma cały czas pod ręką, najbardziej się ceni to, co mamy okazjonalnie. Tak samo będą cię cenić znajomi i towarzystwo w twojej branży. Dbaj o wizerunek!

4. Nie kupuj Xbox ani Playstation. Wyciągnij ze strychu starą Amigę czy C64, joysticki, dyskietki - zamiast grać on-line - zaproś znajomych i pomłóćcie razem w pikselowe klasyki. Czy wiesz jakie to fajne? Nowe życie starych przedmiotów - to jest to!

5. Jeśli nie znajdziesz klasycznej konsoli czy starego komputera na strychu - poszukaj w piwnicy - tam znajdziesz Monopol vel. Fortunę z dzieciństwa, warcaby, szachy, karcianki Fantasy. Jeśli twoi znajomi to internetowi nałogowcy dostający trzęsawki tam gdzie nie sięga sygnał WiFi - kup kilka dobrych piwek - i się rozluźnią (tak, kilka dobrych regionalnych piwek! Jak pisałem nie jestem minimalistycznym ascetą)

6. Pomyśl ile czasu musisz pracować, aby kupić nowego Xbox'a czy iPada. Lepiej zarobić mniej, ale ten 'odzyskany' czas przeznaczyć na trening, odpoczynek, relaks, cieszenie się życiem. Zarabianie pieniędzy to nie wszystko!

System autora

7. Jeśli tak bardzo ekscytuje cię szary, elegancki theme i dock na dole ekranu powszechny w Apple i po prostu nie wytrzymasz, by nie zaszpanować swoim dekstopem na grupie Fejsbukowej "minimalizm". Kup za grosze kilkuletniego laptopa z komisu, za darmo ściągnij http://sparkylinux.org/ i ciesz się z ultra-szybkiego systemu (oraz etykietką oryginalnego kolesia od IT, geeka, prawdziwego minimalisty... niepotrzebne skreślić).

8. Pieniądze które byś wydał na Appla, iGadżety, Kindle oraz minimalistyczny płaski TV LED 50 cali wydaj na wakacje w górach albo inna inspirującą podróż. Kupiony sprzęt się w końcu popsuje i szczeźnie na wysypisku śmieci, lub na strychu. Przeżycia z podróży będą naprawdę Twoje na resztę życia. 

Wakacje autora


9. Zamiast umawiać się ze znajomymi na kawę w Starbucksie, zrób do termosu aromatyczną herbatę z domieszką własnoręczne zebranych owoców dzikiej róży i umówcie się na wspólną wędrówkę doliną pobliskiej rzeki. Kiedy wrócicie do domu nie puszczaj im muzyki z designerskiego audiofilskiego zestawu (minimalista, żyje tanio i oszczędnie), puść im stare winyle na adapterze z czasów PRL, alko kasety na jamniku z lat 80-tych... kumasz klimat?

10. Wyłącz teraz komputer - weź lepiej kartkę od drukarki i narysuj dziecku słonika. Powstrzymaj się od komentarzy - idź i zrób drugiej połowie dobrą herbatę czy pyszne kakao. Powiedz, że ją/go kochasz. Nie masz drugiej polowy ani pociechy, nic nie szkodzi, odłącz się od Matriksa, zamknij klapę laptopa, by cię nie kusiło i posprzątaj pokój - w porządku i ładzie poczujesz się lepiej...