wtorek, 15 grudnia 2015

Piję kawę... i myślę o tatuażu

No proszę, jak tylko napisałem, że to w sumie dobrze, kiedy Was na Facebooku jest mniej - to się oczywiście Was zrobiło więcej. Czyżby tak z przekory?

Z Facebookiem to jest dla mnie tak jak z kawą - kiedyś zapierałem się Facebooka, nie, nie dla mnie - nigdy tam nie wejdę i nie lubię - a właśnie jestem w trakcie pracy przy kampaniach reklamowych na FB i popijam sobie kawę...


...z kawą było tak samo. Miałem odrzut, miałem paruletni kawowy post, co możecie przeczytać pod powyższym linkiem, wróciłem jednak do picia kawy (aczkolwiek umiarkowanego).

Jeden z Kolegów mnie utwierdza w przekonaniu, że umiarkowane picie kawy jest dla nas dobre i wydłuża życie... no dobra Roman, razem podenerwujemy ZUS...

Po prostu tak to według mnie jest, że nie warto się w życiu zapierać, bo za pół roku, za rok, może być to życie zupełnie inne, takie, jakiego się nie spodziewaliśmy...


Z tego samego powodu nie zrobiłbym raczej sobie tatuażu, po prostu to, co mi się strasznie podoba dziś, może zupełnie nie podobać mi się za dwa lata, co więcej, może mnie nawet denerwować.... i co wtedy?

Kiedyś przecież nie byłem minimalistą... a teraz widzicie sami!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!