wtorek, 5 sierpnia 2014

Przedmioty markowe w życiu Polaków...

Przez jakiś czas na blogu zrezygnowałem z kontrowersyjnych tematów, a te, które wywołały zbytnie dyskusje zarchiwizowałem do dalszego przeredagowania w przyszłości, tak aby po ponownej publikacji budziły mniej skrajnych reakcji, mniej hejtu. Czy bowiem nie można pewnych przemyśleń przedstawić w sposób łagodniejszy, cukierkowy i delikatny dla przeciętnego czytelnika?

Nie w tym jednak leży problem, a w samym podjęciu i kontestacji pewnych tematów. Co bym nie napisał o marce - i tak wzbudzi to poruszenie i bunt! Dlaczego?

Polacy są narodem głęboko zakompleksionym. Tak - to prawda - widać to na każdym kroku, jeśli człowiek choć trochę odpocznie za granicą bez osób z Polski w otoczeniu, bez polskich mediów.

Moje pokolenie jest pokoleniem głęboko zakompleksionym, choć ta trauma rozniosła się, kto wie, czy nie o wiele skutecznej na pokolenia młodsze (ci z gimbazy). Wchodziliśmy w dorosłość w tzw. "Wolnej Polsce" w latach 90-tych i 2000-ych przekonani, że teraz możemy, Yes - we can!, jak to powiedział pewien "rewolucjonista"... ale to pokolenie ostro trzepnęło głową o mur.

Okazało się, że wymarzonej pracy nie ma, albo w ogóle, albo bez mocnych znajomości i trzeba się zadowolić byle czym... albo emigrować, do pracy poniżej kwalifikacji. Pieniędzy nie ma tyle ile by się chciało i nie jest lekko nawet jeśli się bawisz w racjonalne oszczędzanie w swoim domu. Przeciętny człowiek z mojego pokolenia jest na niższym materialnie poziomie niż by chciał!

W Grecji np. powszechnie używa się starych pojazdów, o ile są sprawne techniczne - pojechanie takim motorkiem nie jest powodem głębokich kompleksów - tak jak w Polsce.

Marka leczy kompleksy! Ekskluzywny smartfon z modnym logo na obudowie oraz inne marki z grupy "premium" w otoczeniu petenta - podnosi ego. Marka buduje pewien mikroświatek, pewien wizerunek rodem z cukierkowej komedii polskiej "made by TVN", gdzie dynamiczni dwudziestolatkowie tuż po studiach jeżdżą autami cabrio za 200 tys. zł, mają duże lofty w modnym miejscu w "stolycy" i budują karierę młodych managerów w oszklonych biurowcach. Dlaczego, do cholery, moje życie wygląda inaczej? Dlaczego oni JUŻ mogą, a ja JESZCZE mieszkam z rodzicami i dopiero staram się o stanowisko młodszego stażysty?!

No niestety, ja ci nie powiem dlaczego. Podświadomość i ukryte kompleksy każą jednak postępować według pewnego modelu zachowań. Otoczenie, reklama, rozbuchane pragnienia.... każą starać się! Np. zapożyczać się, poświęcać inne ważniejsze rzeczy, aby tylko osiągnąć cel - np. pokazać wśród znajomych, że ma się przedmioty marki premium! Pokazać, choć przez krótką chwilę, że wygląda się na zamożniejszego i bardziej zaradnego niż w rzeczywistości.

Ja zadaje otwarte pytania na temat tego mechanizmu, co budzi bunt wśród wielu Czytelników. Co mi uświadomił kol. Roman. No bo jak to... ja się tak staram, a on - autor RM - tego nie docenia.

Trudno, pewne tematy trzeba tu przepracować i pewien powierzchowny lans pozbawić piórek.

Ja powtarzam swoje tezy:

1. Polacy są narodem głęboko zakompleksionym.

2. Przeciętny człowiek z naszego pokolenia jest na niższym materialnie poziomie niż by chciał.

3. Marka leczy kompleksy, dlatego Polacy szczenięcą miłością kochają marki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!