niedziela, 30 marca 2014

Stary komputer. Czy naprawdę musimy kupować nowy?

Czy Twojej rodzinie, Twojemu dziecku jest na pewno potrzebny najnowszy, najbardziej wypasiony i wycacany sprzęt audio-RTV-konsolowo-komputerowy? Czy nie można użyć komputera który nie został kupiony miesiąc temu do rodzinnej rozrywki?

Jak to było za naszego dzieciństwa? Czy w ogóle posiadaliśmy najnowsze komputery, konsole i inne tablety? Zapewne nie, bo sprzęt był wtedy horendalnie drogi i jeśli się kupiło takiego C64 czy Amigę 500 to ten sprzęt służył latami.

Całkowicie normalne było to,  że elektronika użytkowa jest inwestycją na lata i tak rzeczywiście było! Sprzęt nieczęsto psuł się w okresie gwarancji, a jeśli się popsuł (na ogół jakaś drobnostka) to go się naprawiało i używało dalej....

...teraz się sprzęt wyrzuca i zamienia na lepszy model. Konsumpcja na max.


Tymczasem u mnie w rodzinie do rozrywki jest używany kilkuletni laptop i jakoś żyjemy, skoro działa - po co lecieć do sklepu po najnowszą konsolę? Na zdjęciu powyżej shot z gry Tux Racer, która młodszemu pokoleniu się podoba.

Komputer działa pod kontrolą systemu Linux, który dalej wspiera maszyny, których nie wspiera już Microsoft.


środa, 26 marca 2014

Życie analogowe czy cyfrowe?

Całkiem niedawno przez główny blog przetoczyła się dyskusja, która może zaciekawić minimalistów:

Książki papierowe czy e-booki… czyli nic nie zastąpi prawdziwej książki. 10 pomysłów na oszczędzanie na książkach.

 

Czy lepszy jest dotyk papierowej książki, czy plastik w ręce... jeśli jesteście ciekawi - zaglądnijcie do dyskusji.

Tymczasem mam kolejny przykład - jakiś czas temu zepsuł się rodzinny tablet i jak na razie jest 3 tydzień w serwisie.... a tymczasem jest ochota na ulubione gry z Androida... co robić?


Na przykład  kupić coś takiego i przejść na zabawę analogową.

Mimo postępu techniki, jestem człowiekiem wychowanym w epoce analogowej... dla mnie winyl będzie brzmiał zawsze lepiej niż mp3, dla mnie dobra komedia w teatrze zawsze będzie lepsza niż amerykański teen movie w telewizorni a  książka czy gazeta będzie lepsza od czytnika e-bookow.

Co Wy na to?

wtorek, 25 marca 2014

Minimalizm – 100 przedmiotów.

Czy minimalistą jest ten, kto ma maksymalnie 100 przedmiotów? Kiedy zaczynałem pisać tego bloga tu i ówdzie mocno polemizowałem z koncepcją, która sugeruje, że aby zostać minimalistą trzeba ograniczyć liczbę posiadania do tej magicznej liczby. Zapewne było to niepotrzebne, ponieważ po tak długim czasie wydaje mi się, że jest tyle koncepcji minimalizmu ile jest minimalistów, przy czym jasnym jest dla mnie fakt, że dla niektórych osób, ja w ogóle nie pasuje do miana minimalisty i szczerze mówiąc ten fakt już dawno stał się dla mnie dość obojętny.

Skąd się wzięła koncepcja 100 przedmiotów? Myślę, że wzięła się (a właściwie przez pewien czas przyjęła) z prostego faktu, że człowiek ma naturalną tendencję do organizacji swojej przestrzeni. 100 to łatwa, okrągła liczba, akceptowalna dla młodego człowieka zafascynowanego minimalizmem i zapewne, np. wielu studentów zafascynowanych koncepcją max. 100 przedmiotów, po przeliczeniu swojego stanu posiadania dojdzie do wniosku. Oooo... super, mam 87 przedmiotów, jestem całkiem niezłym minimalistą...

Co w gruncie rzeczy nie jest takie znów złe, ponieważ minimalizm, o ile nie jesteśmy jego nawiedzonymi głosicielami i nie wymuszamy naszych koncepcji na otoczeniu, jest w gruncie rzeczy bardzo fajną filozofią.

Żyj i daj żyć innym :-)


Jaka jest moja koncepcja?

Zawsze obliczałem i organizowałem swój stan posiadania nieco inaczej, szczególnie jako student... Studiowałem bowiem w czasach, kiedy jeszcze nie było smartfonów, tabletów a notebooki mieli tylko prawdziwi bogacze....

Nie było możliwe zredukowanie pełnego zestawu audio, radia, telefonu, itp. do małego smartfona, nie było możliwe zredukowanie dużego i ciężkiego zestawu komputerowego z ciężkim monitorem (ile to przedmiotów, no powiedzcie?) do małego notebooka.

Mój aktualny zestaw komputerowy.

Wracając do tematu. Jedynym logicznym miernikiem praktycznego i minimalistycznego podejścia była kalkulacja typu... Przy następnej przeprowadzce dam radę zabrać się zaledwie jednym kursem z rowerem i plecakiem oraz jednym kursem taksówką...

A miejsce zamieszkania zmieniałem przez pewien okres często...

Koncepcje są fajne, według mnie, jeśli sprawdzają się w praktyce, chciałbym bowiem aby po mojemu pojęty minimalizm był czymś co ułatwia, upraszcza życie i daje dużo satysfakcji.

niedziela, 23 marca 2014

Chatka Puchatka, czy nowoczesne studio? Mikro-dom.

Buszując w necie natknąłem się na projekt pana Alka Lisefskiego, który zamiast brać kredyt na dom, albo płacić czynsz za wynajem za kwotę około 90 tys. zł zbudował sobie własny mobilny mikro-domek. Mieszkanie w mobilnym domku o pow. około 15m2 na pozór wydaje się nierealne, ale.... zobaczcie sami... na mnie zrobiło to duże wrażenie;













piątek, 21 marca 2014

Starość

Czytając ostatni post Koleżanki Tofalarii http://tofalaria.blogspot.com/2014/03/minimalizm-w-pytaniach-i-odpowiedziach.html natknąłem się na cytat: " wszyscy zostaniemy kiedyś minimalistami. Najpóźniej w trumnie."

Dobre, mocne, szczerze mówiąc starałem się o tym nie myśleć - kto z nas bowiem zadaje sobie pytania o sprawy tak wydawałoby się odległe jak ta, albo chociażby starość.

Jak sobie wyobrażam swoją starość, jak chciałbym by ona wyglądała?


Mi się osobiście wydaje, że preferowałbym taki wariant jak na załączonym wyżej obrazku. Czyli chciałbym być w miarę sprawny i cieszyć się życiem, jak długo się da...

Czy Wy zastanawialiście się kiedyś jak to będzie?


środa, 19 marca 2014

Jak kot pod drzewem.



Czasem człowiek chciałby sobie usiąść jak ten kot pod drzewem (koło mojego domu) i mieć na wszystko luz. To nic że jest środek tygodnia, to nic że naokoło milion spraw i bilion problemów... po prostu fajnie sobie gdzieś przycupnąć, znaleźć jakieś swoje miejsce i zdystansować się do wszystkiego naokoło.

Czy macie takie swoje miejsca?

Czy macie takie swoje sposoby?


wtorek, 11 marca 2014

Nowe życie starych przedmiotów.

Czasami niepotrzebne przedmioty można wykorzystać jeszcze raz w zupełnie inny sposób. W świecie minimalizmu modne jest wyrzucanie i redukcja, czy jednak nie powinniśmy spojrzeć przychylniejszym okiem na stare i niepotrzebne przedmioty?








Ostatni patent jest zdecydowanie najlepszy :-) Zamiana telewizora na coś takiego... rewelacja.