czwartek, 28 sierpnia 2014

Przerwy reklamowe w TV.


Jak wspomniałem wcześniej, nie jestem jakimś radykałem minimalizmu i posiadam telewizor, oglądam go głównie w niedzielę, ewentualnie w jakieś luźniejsze poranki i późnym wieczorem, kiedy nie mam już chęci na inne rozrywki intelektualne, w tym blogowanie i jest to głównie treść na kanałach typu National Geographic, ewentualnie jakiś kanał filmowy...

...i szczególnie z tymi kanałami filmowymi jest problem. Przerwy reklamowe. Oglądam coś, potem jest przerwa reklamowa, długa przerwa, na chwilę w tym czasie wychodzę, zaparzam sobie coś do picia, koniec przerwy. Film? Nie... jakieś zapowiedzi filmowe, potem kolejna przerwa reklamowa. Po tych 15 minutach... a właściwie już w międzyczasie przełączam się na inny kanał, zaczynając oglądać coś innego, zapominam nawet o pierwotnie oglądanej treści.



Ostatnio nawet to staje się coraz trudniejsze bo nadawcy synchronizują przerwy reklamowe, tak że coraz trudniej uciec od blogu reklamowego, w efekcie oglądam TV coraz mniej. Dają jeszcze radę blogi kanałów dokumentalno-przyrodniczych, bo tam znajduję zawsze coś ciekawego, ale i tu mnie zaczyna szlag trafiać.

Niedawno odwiedziła mnie rodzina i była w szoku. Gdzie w salonie jest telewizor? Mówię – nie ma, wystarcza mi opcja tunera TV w monitorze komputerowym. Konsternacja. Jakże to tak...

Będzie większa konsternacja jeśli i ten tuner TV zniknie, np. przy wymianie monitora na bardziej profesjonalny (potrzeby zawodowe), bo widzę coraz mniej sensu, by go w ogóle posiadać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!