wtorek, 7 maja 2013

Czy minimalizm jest tylko dla bogatych? Japoński minimalizm i telewizja.

Wiecie co? Japoński minimalizm! To jest to co misiaczki lubia najbardziej! Ja marzę o takim minimalistycznym pomieszczeniu na styl japoński, ładna drewniana podłoga, białe ściany, japońskie motywy wystroju...

 
...na środku mata i ekskluzywny stolik, a na nim dobry laptop... a może i najlepszy tablet który zastąpi to wszystko...

...pod ścianą dobry zestaw audio z fajną muzyką.... dobra... pomarz sobie...

PROBLEM jest w tym, że aby to osiągnąć potrzebuję mnóstwo dodatkowego miejsca w domu, a mam rodzinę i nie wyrzucę jej przeciez na bruk, czyli trzeba wybudować dom za kilkaset tysięcy zł... w sumie... dużo zbędnych m2... i takie japonskie studio z max. 100 przedmiotów w środku sie wtedy wygospodaruje...

....a kto za to ma zapłacić?

Haaa....

No i zbliżamy się do pewnej analogii, jeden z kolegów mówi, że moje poglądy na blogu minimalistycznym takie jak np. wyrażone tutaj.... zobaczcie:

http://realny-minimalizm.blogspot.com/p/informacja-dla-mediow.html

...przysporza mi hejterskich ataków.

Jednakże wkurza mnie to jak media reagują na fakt, że ja nie jestem z Warszawy... jakbym był jakiś trędowatym, chorym na dżumę czy innego syfa... a przecież świat poza Warszawą istnieje i dlaczego Ty - czytelniku/cztelniczko (autorze bloga/autorko bloga) z prowincji masz być czymś gorszym od Warszawiaka?

Dla telewizji kasujących miliony za bloki reklamowe, problemem jest umożliwić mi dojazd i wzięcie w udziału w wywiadach, na których byłem bardzo pożądany... do chwili kiedy okazało się, że nie jestem z Warszawy... no i dojazd... urlop... hotel....

....a kto za to ma zapłacić?

Powiem wam, że każda z głównych, mainstreamowych telewizji de facto zamienia się w tym momencie w biedaczków proszących mnie o parę groszy... 

...ale ja by spotkać takich ludzi nie muszę jechać aż do Warszawy.... wystarczy mi się przejść pod pobliski monopol.


6 komentarzy:

  1. Wcale się nie dziwię Twojemu wkurzeniu.
    Bo życie poza Warszawą istnieje i ma się dobrze.
    I mówię to jako w pełni świadoma mieszkanka tego miasta.
    Naturalnie, że powinni Ci zwrócić koszty podróży i chociaż jednego posiłku plus noclegu, jeśli Cię na wywiad chcą zaprosić! Dla mnie to oczywiste.
    Wiesz, chyba po prostu jeszcze nadal traktuje się u nas blogerów jako niezbyt wartościowych celebrytów. Ale to się zmieni.
    I właśnie Twoją ostrą i zdecydowaną postawą sprawiasz, że Media się tego od Ciebie uczą!
    No wiesz, na nocleg jakby co możesz liczyć u mnie w gościnnym, ale już kosztów podróży to ja Ci nie zwrócę :)

    Pozdrowienia i tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo dziękuję i nawzajem :)

      Ja także zapraszam jak coś - u mnie w budynku firmowym jest bardzo dużo miejsca i komfortowe spanie, ale trzeba sobie welurowe materace nadmuchać - w razie czego znajomi odwiedzający Dolny Śląsk korzystają, mają luz, prywatność, itp. :)

      To jasne, że bym się dogadał i przyjechał, nawet ponosząc drobne koszty, gdyby to było bardzo uzasadnione, jednakże - Ty czy ja robimy im de facto materiał na ok 30 minut, przygotowujemy się do wypowiedzi, do wywiadu - w tym czasie w 1-2 blokach reklamowych w naszym programie TV robi obrót w wys. kilkudziesięciu tys. zł

      Mimo wszystko Ty, czy ja - autorzy blogów, i to mogę chyba bez skromności rzec - popularni autorzy - możemy liczyć co najwyżej na uścisk dłoni prowadzącego i szklankę wody. To jest chore.

      W życiu nie ma nic za darmo - dziś rozmawiałem ze znajomym kierownikiem o tym zaproszeniu, jeszcze raz na szybko obliczyliśmy, że jadąc dziś na wywiad do Warszawy jestem w plecy 2-3k zł na kosztach i obrotach firmy (nie zyskach!). Ale pomińmy firmę.

      Co jak co choćby bilet na intercity, hotel i obiad TV mogłaby zafundować i to by było finansowo dla nich jak bzyknięcie muchy, zupełnie nic.... no ale NIE BO NIE.

      Skromny człowiek z prowincji ma finansować materiał bogatym stacjom telewizyjnym... na to wychodzi.

      Usuń
  2. Witaj.
    Dziękuję za cudowny wpis.
    Byłbym wdzięczny gdybyś napisał coś więcej na temat Japońskiego minimalizmu.
    Widzę, że posiadasz w tej kwestii sporą wiedzę.

    Dziękuję. Pozdrawiam Bartosz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jestem aż pewien co do mojej wysokiej wiedzy, widzisz - ja nie jestem żadnym znawcą kultury japońskiej, tylko zwykłym człowiekiem zafascynowanym minimalizmem i próbującym wprowadzać go w życie

      ale postaram się porozmawiać ze znajomymi, którzy w tym siedzą po uszy i napisać coś wkrótce

      Usuń
    2. Czekam z wypiekami na twarzy:)

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Wnętrza japońskie znam tylko z fotogorafii.
    Dążę do takiego urządzenia mieszkania - żadnych zbędnych sprzętów, gadżetów, które rozpraszają człowieka - są tacy, któzy twierdzą, że wygląda to jak sklep meblowy - zero ocieplenia, ale takie wnętrza sprząta sie szybko i lepiej służą - jadalnia do spożywania posiłków, salon do oglądania tv i wypoczynku, sypialnia do spania - nadmiar rzeczy, mebli rozprasza, rozkojarza i przytłacza - mnie to nie pasuje, i jeszcze jedno ważne - też jestem spoza Warszawy, mam się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!