poniedziałek, 25 marca 2013

Mój ojciec a minimalizm - oraz nowy blog.

Byłem wczoraj o Ojca. Ojciec ma wypaśny dom na przedmieściu, nowe auto, super luksusy i komfort... i ojciec zaczął chorować na tzw. "choroby cywilizacyjne".

OK, mówi, mam wszystko i wszędzie wożę cztery litery samochodem - samochód dom, samochód, dom, i tak dalej... zero marszu, zero ruchu.

Jeśli tylko wozisz pupę i nie masz ruchu - zaczynasz chorować.

Taka jest prawda i nie zmienicie faktów.


I ja nie zrobię też formy i nie zachowam zdrowia siedząc przy Facebooku, dlatego w tej chwili zamykam klapę laptopa i idę się poruszać.

A na moim nowym blogu (a właściwie starym w innej odsłonie) możecie zobaczyć Autora i parę ciekawostek.

P.S. Ostatnio spodobał mi się blog w klimatach oszczędnościowych i go wam też polecam: http://pyzolinda.blogspot.com/2013/03/pomys-za-grosik.html


4 komentarze:

  1. podoba mi sie mucha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na swoim blogu w linku pokazałem swoją świnkę i minimalistyczną bambusową matę... no a temu się mucha podoba :P

      :)

      Usuń
  2. To sie nazywa "zdrowy minimalizm" :)
    A u Pyzolindy bardzo mi sie podoba jej styl w pisaniu i odwaga na codzien. Tez ja obserwuje i komentuje :)
    Pozdrawiam
    nIKA

    OdpowiedzUsuń
  3. czy chcecie abym na angielskim racjonalnym oszczędzaniu też o minimalizmie pisał? statsy mi pokazuja ze tam jednak zagladacie?

    OdpowiedzUsuń

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!