wtorek, 5 lutego 2013

...bo jestem minimalistą przez małe "m"

Ten tytuł dedykuję tym, którzy zrozumieli nutkę ironii w poprzednim poście, do tej refleksji podpuściła mnie osoba o nicku toya, której jednakże złośliwe komentarze usuwam stąd jak i z blogu głównego...

...miałem to za drobną uszczypliwość, po dzisiejszym komentarzu na R-O widzę, że tu leży jakiś głębszy problem psychologiczny...

Wiesz, co... toya, idź stąd, trollować gdzie indziej... good bye and good night! Nie po to piszę blogi, by użerać się z trollami, piszę je dla rozrywki mojej i osób które nadają na podobnych falach.

Wykorzystując mój poprzedni komentarz -  tak - staram się, aby moja twórczość nie miała wiele wspólnego z "Minimalizmem". Tym komercyjnym i snobistycznym "Minimalizmem" który jest teraz modny i robi furorę w necie!

Bo jest "Minimalizm" i po prostu minimalizm.... taki małą literą i bez fajansiarstwa... ten prawdziwy, wynikający z natury człowieka i bycia w zgodzie z samym sobą! I tego się będę trzymał.




Wielu z minimalistów, czy ludzi zainteresowanych tematem marzy o karierze e-nomada czy innego wolnego specjalisty, być może zarabiającego dzięki twórczości w necie.

Wydaje mi się to łatwiejsze przy posiadaniu kilku blogów tematycznych i odpowiadaniu na różne potrzeby czytelników.

Mi się udaje porozmawiać i nawiązać kontakt z jedną firmą, czy drugą uzyskać jakieś drobne korzyści, np. wsparcie bloga sportowego przez lokalny klub: http://silownia-fitness.blogspot.com/

Przy czym pozostaje w zgodzie z samym sobą i nie zmieniam poglądów - promując klub i sklep sportowy nie stałem się nagle zwolennikiem prestiżowych marek turystycznych i sportowych, które klub/sklep sprzedaje i nie gromię osób "niemarkowych" - a wierzcie mi, mógłbym się teraz cały od stóp do głów ubrać w prestiżowe fatałaszki i robić lans w "środowisku", rzucając kąśliwe uwagi "w czym ty się chłopie pokazujesz".

Mam to jednak gdzieś, robię swoje i nie sprzedam się "komercji", współpracuję ze światem komercji, ale jestem sobą i ubieram się w co ja zechcę - jeśli to będzie akurat marka - nie będę miał dylematów. Marka bowiem nie jest moim wrogiem, ale "złośliwcy" i lanserzy zafiksowani na jej punkcie. (To odpowiedź dla Rafała pytającego o co mi chodzi z tą marką.)

3 komentarze:

  1. Do zarabiania w necie, a nawet dorabiania pełną gębą mi jeszcze baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo daleko i nie wiem czy to nawet możliwe w polskiej blogosferze.

    Po prostu zobaczymy. Na razie idzie ku dobremu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój przekaz jest wystarczająco jasny

      dodam jeszcze:

      masz swój własny blog - tam możesz dokazywać, krytykować, prowokować

      tu jesteś u mnie i tu panują moje zasady

      Usuń

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!