sobota, 5 stycznia 2013

Jaki jest sens prowadzić blog o minimalizmie?

Kiedyś zastanawiałem się nad fenomenem tzw. blogów minimalistycznych. Z reguły autorzy z zapałem rozpoczynają pisanie, niektórzy nawet zdobywają popularność, następnie ni z gruszki ni z pietruszki znikają, przestają publikować, niektórzy kasują blogi, niektórzy pozostawiają je w stanie "ukończenia".


Teoretycznie po co minimalista ma coś publikować w necie? Nawet jeśli chodzi o promowanie jego/jej filozofii? Co jest minimalistycznego w głoszeniu wszem i wobec swoich poglądów na temat minimalizmu?

W sumie minimalisty nie powinno to ani grzać, ani ziębić, liczy się przede wszystkim własny minimalistyczny kąt, osobisty spokój, chwila wyciszenia, oderwanie się od bodźców z otoczenia.


Inna kwestia, z innej strony "fenomenu minimalizmu w internecie". Co z minimalizmem ma wspólnego stanie się "popularnym minimalistą", założenie profilu na Facebooku, aby być jeszcze bardziej popularnym, czy z innej beczki udzielanie się w mediach, w TV, w Radiu stając się minimalistycznym celebrytą.

Czemu to służy? Czy ktoś wie?

15 komentarzy:

  1. "Czemu to służy? Czy ktoś wie? "

    $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$

    Minimalizm taki sam temat jak komputery, polityka czy ciuchy. Na tym można zarobić, choć zapewne nie tyle co na popularnym blogu o ipadach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może ktoś naprawdę wierzy w idee?

      Usuń
  2. Ja tam wierzę w idee. Żyję już wystarczająco długo, żeby w nie wierzyć.
    Minimalista to nie milczek ani mizantrop, więc może mieć naturalną skądinąd potrzebę wymiany myśli z innymi minimalistami (z nie-minimalistami również). W realu minimalistów nie spotyka się co pięć kroków, w necie jest łatwiej, gdyż funkcjonują pewne hasła wywoławcze. W grupie zawsze raźniej.
    Profilu na Fb można nie zakładać, w mediach się nie udzielać, reklam nie umieszczać. Wolna wola.
    Pozdrawiam
    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm, ze mną jest inaczej,

      im dłużej żyje, tym trudniej mi wierzyć w idee,

      hmm, może w idee jeszcze tak - ale w to, że są ludzie w nie wierzący, hmm, już niekoniecznie

      obawiam się, że Rafał może mieć rację

      Usuń
    2. Podpisuję się pod tą wypowiedzią. Można tak samo spytać - po co blogi o psach, samochodach, robótkach albo dzieciach? ;) Pozdrawiam!
      PS. Co do minimalizmu w mediach - denerwujące jest straszne spłycanie go. Ale cóż, media rządzą się swoimi prawami, zwłaszcza media ogóle i mainstreamowe, jeśli znasz się na jakiejś dziedzinie, to czasem cholera bierze, jak się poczyta, niezależnie czy to będzie o minimalizmie, wspinaniu czy wegetarianizmie. Dlatego raczej omijam szerokim łukiem. ;) Być może blogi minimalistów zastępują fachową prasę w tym temacie i tyle.

      Usuń
    3. Chciałam napisać, ze podpisuję się pod wypowiedzią Rubii. ;)

      Usuń
    4. łeee a ja myslałem juz, że pod moją :>

      no niby tak, ale minimalizm to szczegolna idea, mam takie wrażenie, jakby "przeciwna" traktowaniu jej jak psy, samochody, robótki....

      Usuń
  3. He, he, z tym minimalistycznym celebrytą to do mnie pijesz? Ładne, ładne, podoba mi się :)

    Nie wiem, dlaczego inni piszą blogi, wiem, dlaczego ja go piszę.
    Kiedyś byłam mocno zagubiona, nie wiedziałam do końca dlaczego. Lektura różnych blogów (o minimalizmie - anglojęzycznych) przyniosła mi odpowiedzi na rozmaite pytania, dała impuls do wprowadzenia bardzo ważnych zmian w życiu. Zmiany te w długofalowej perspektywie przyniosły niesamowite z mojego punktu widzenia korzyści - niematerialne. Zmiany musiałam wprowadzić sama, ale potrzebowałam do nich inspiracji, powiedzmy "pakietu startowego".

    I zaczęłam pisać blog z przekonania, że może komuś się to przyda, tak samo, jak przydało się mi. Wtedy nie było jeszcze polskich blogów na ten temat.
    Bardzo szybko okazało się, że sporo jest osób, które korzystają z moich doświadczeń czy spostrzeżeń.

    A że bardzo lubie pisać, zawsze lubiłam, więc robię to nadal. Ludzie lubią mnie czytać - to naprawdę wspaniałe.
    Czasem jestem zapraszana do TV czy radia, czasem coś ktoś napisze w prasie. Czemu nie? Nie widzę powodu, by odrzucać takie możliwości. Tzn. odrzucam niektóre, ale z konkretnych powodów (próby wkraczania w prywatność). Media spłycają temat, to fakt, ale dzięki im temat ma szanse dotrzeć do większej liczby osób. Ci, którym temat się spodoba, poszukają więcej info w necie - bo gdzie mają szukać?

    Teraz mam szansę wydać książkę - zawsze o tym marzyłam. Co w tym złego? I w jaki sposób kłóci się to z minimalizmem? Realizuję pasję, a przecież między innymi o to w tym wszystkim chodzi...

    Blog daje mi mnóstwo radości - przez możliwość wymiany myśli, przez inspiracje, jakie czerpię od Czytelników, przez wspaniałych ludzi, których dzięki niemu poznaję.

    Moim zdaniem to dobre powody do pisania.

    A jeżeli przy okazji uda mi się kiedyś zarobić parę złotych, czegóż chcieć więcej? Nie jest to moim motorem, nie oszukujmy się, na książkach kokosów raczej się nie zbija, ale to przyjemna wartość dodana.
    Minimalista dla pieniędzy i ich zarabiania nie żyje, ale jeśli może dostawać pieniądze za robienie rzeczy, które sprawiają mu przyjemność, nie gardzi taką możliwością, prawda?

    I od kiedy to minimalista ma siedzieć cicho w kącie w imię jedynie słusznej idei? A jeśli dany minimalista jest gadułą, jak ja, i lubi opowiadać innym o tym, co go kręci? Ty chyba też lubisz pisać, przecież prowadzisz kilka blogów? Chyba że w imię szczególnej idei też zamierzasz skasować Realny minimalizm? Bo minimalizm to przecież cisza i pusta przestrzeń ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie "piję", proszę tego nie odczytywać osobiście

      naprawdę nie śledzę, kto z imienia i z nazwiska gdzie się udziela

      pytam raczej ogólnie, globalnie - zastanawiając się publicznie (nikt tego między słowami nie zauważył?), także nad sensem istnienia tego bloga i ścieżką jego rozwoju

      nie, kasować bloga nie zamierzam - zamierzam się jednak zastanowić nad jego dalszym prowadzeniem i ew. rozwojem

      Usuń
    2. No, co Ty? Wreszcie zaczęło być ciekawie, a Ty się zastanawiasz, czy dalej ciągnąć temat? :-)
      Żartuję. Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam, czy masz potrzebę powiedzenia czegoś ludziom, lub podzielenia się swoimi emocjami.
      Długo prowadzę prywatny blog, gdzie się od czasu do czasu wywnętrzam i bardzo mi to pomaga. Wydaje mi się, że warto mieć takie swoje miejsce, gdzie może czasem bywać burzliwie, ale tak naprawdę gromadzi się wokół siebie życzliwych ludzi zawsze gotowych dać Ci wsparcie.

      Usuń
    3. Trochę tak to odczytałam, że zastanawiasz się między innymi nad sensem prowadzenia tego blogu.
      Jak pisze Riannon, sam musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie, bez oglądania się na innych.
      Swoją drogą zastanawia mnie, czemu polskich blogerów tak bardzo zajmuje i emocjonuje to, co robią inni blogerzy. Czy piszą, nie piszą, jak piszą, o czym nie piszą, czy udzielają się, czy nie udzielają...

      Odpowiedz sobie na pytanie, czy czujesz, że blog jest Ci potrzebny, że daje Ci radość, satysfakcję, czy jakiekolwiek inne korzyści z Twojego punktu widzenia. Nie zastanawiaj się nad pobudkami innych. Rób, jak czujesz i jak uważasz.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
    4. Ajka:


      Nie aż tak, ale jak sama przyznałaś, funkcjonujemy w jakimś otoczeniu - w tym przypadku także bloggerów.

      Co do książki, prosta sprawa jak dla mnie. Kiedy ją wydasz - prześlij mi materiały reklamowe, banner - książka będzie promowana także na tym blogu.


      Riannon:

      Nad sensem publikacji, w innym aspekcie zastanawiam się w przypadku jednego z moich blogów; Założenie Firmy. Fajnie się było trochę pouzewnętrzniać co do losu osoby pracującej na własny rachunek, jednak jako blog społecznościowy traci to sens. No chyba, aby zostawić to jako miejsce, gdzie mogę podlinkować to i owo, np. kolegów z branży finansowo-oszczędnoścowej czy jakieś wczasy agroturystyczne dla zestresowanych prywaciarzy...


      Usuń
    5. Aha, to piszę ja Admin... tylko z google plusa, a nie z bloggera

      Usuń
    6. Zestresowani prywaciarze jeżdżą na wczasy na Majorkę, hi hi... :-) Agroturystyka ma innego rodzaju klientów. Tak czy siak, firmowy blog może Ci się przydać w interesach.

      Usuń
    7. oj muszę chyba zrobić wpis o tej Majorce czy Ibizie, by pokazać, że to nie tylko odmóżdżające imprezy i picie niemieckiego piwa, ale i coś głębszego :)

      Usuń

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!