środa, 16 stycznia 2013

Donatan RÓWNONOC "Noc Kupały" Tede... a może noc kiedy ktoś zrobił kupę?

Dziś nietypowo, ale po okresie spokoju i grzeczności na blogu mam ochotę na "trochę pieprzu", a co? Człowiek musi się czasem wygadać. Dziś rzecz o Słowianach, klimatycznej słowiańskiej muzie, atmosferze festiwalu i rekonstrukcji...

Klimat ten jak widzę zwąchali producenci muzyczni i managerowie i zrobili coś takiego. A więc mamy Słowian, i co najbardziej sympatyczne piękne Słowianki, stroje, ogień, fajną rekonstrukcję i.... niestety rapera Tede!

Tede rzuca ku**wami, (Sorka, to niemodne od czasów klnących krasnoludów u Wiedźmina), wdzięczy się, rzuca ciałem, skrzeczy coś że chce coś pier*o*ić i wyjeżdża ludziom od skur****nów.


Tede jak dla mnie ma tyle wspólnego ze Słowiańszczyzną, kulturą, atmosferą zlotów i rekonstrukcji co wino owocowe marki Chateau de Yabol ze środowiskiem koneserów win czy miłośników klasycznego browarnictwa.

Rzucenie kilka razy "ku**a" czy "pier**lę" ma w słuchaczu wyzwolić zainteresowanie Słowiańszczyzną i dawną polską kulturą?

Żenada.

P.S. Kiedyś Rzeczpospolita była największym i najpotężniejszym państwem Europy. Był to czas chwały i naszej siły. Polskość była nie tylko elementem etnicznym, ale przede wszystkim kulturą, synonimem elity.

Dawni Słowianie podbili pół Europy od Peloponezu, po Karyntię, Łabę i Jutlandię, była to potęga, przed którą wszyscy drżeli i padali na kolana.

Dziś słowiańszczyzna i polskość ma być promowana słowami "ku**a" czy "pier**lę" i hip hopem, jak rozumiem naszą rdzennie etniczną muzyką? Nie... nie...coś tu jest nie tak.

P.S.#2 Dalej pozostaję fanem Percival Schuttenbach, czyli ekipy, która miała swój współudział w tym "arcydziele", rozumiem, że życie to nie je... bajka, rachunki trzeba opłacić, benzyna z kranu nie leci, a kasa w dorosłym życiu nie bierze się z konta tatusia-górnika z bankomatu...

...ale artystycznie jest to błąd, do którego jak już marketingowy szał opadnie, będzie trzeba się przyznać. Różne szczeniaki i siusiumajtki - fani Tedego wyrosną i zapomną, że w ogóle coś takiego kiedyś było, niesmak wśród starych fanów pozostanie.

6 komentarzy:

  1. przekaz Nocy Kup(ał)y w wykonaniu Tede jest jeden, że tak ujmę:

    "Jestem fajny, choć śpiewać nie umiem, ale co a szkoda / umiem powiedzieć ku**a i spier***ć, tym którym się moje stękanie nie podoba / hajsu mam jak lodu, więc sobie do teledysku mogę wziąć fajne Słowianki / pomysł jest zrabany, joł, ale co za problem, człowieku, zrobić z tego drugie Brathanki"

    OdpowiedzUsuń
  2. słucham kolejnego kawałka z plyty... tym razem "Nie lubimy robić..." no i tam leci.... "Ty wiesz o co chodzi, hymn dla wszystkich Słowian" po chwili "jest psycho killa... " cośtam cośtam "mamy w ch*j spraw".....

    rozumiem, że posiadanie w ch**ja spraw jest hymnem wszystkich Słowian? ....

    to nie słowiańska muza... to żenada

    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=WvKzyuL7ubQ

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta twórczość jest taka durna, że szkoda się nad nią nawet pochylać, a tym bardziej nie ma sensu się tym katować, bo Ci zaszkodzi :-) Już lepiej sobie poczytać te wiedźmińskie dialogi krasnoludów. Przynajmniej są i śmieszne i inteligentne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po przeleceniu tych dwóch kawałków, przy współudziale tak znakomitego zespołu z Lubina, dałem sobie spokój z tym 'albumem'

      miało być arcydzieło i wyjście ze słowiańszczyzną poza getto pasjonatów

      a po prostu jest gnój

      Usuń
    2. Z tej płyty jedynymi godnymi polecania kawałkami są "Z dziada pradziada" no i "Jestem stąd, jestem sobą" chociaż ten drugi z Słowiańszczyzną mało ma wspólnego.

      Usuń
  4. dla równowagi polecam Żywiołaka :)

    OdpowiedzUsuń

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!