niedziela, 30 września 2012

Duży telewizor w małym pomieszczeniu.

Kiedyś uległem powszechnej manii telewizyjnej i chęci posiadania dużego telewizora - w pewnym sensie kina domowego. Kupiłem do stosunkowo małego salonu telewizor 32" oraz podłączyłem do niego wieżę i dwie kolumny.


Na początku cieszyło mnie to, robiło wrażenie, filmy oglądało się fajnie. Stopniowo jednak rezygnowałem z oglądania TV, bywały miesiące kiedy w ogóle nie włączałem TV.

Zdałem sobie sprawę, że male pomieszczenie zupełnie przytłacza duży czarny prostokąt. Mimo nieużywania TV było to element dominujący w pomieszczeniu. Przestało mi się to podobać.

Zauważyłem także, że bardzo wiele osób do małych pomieszczeń na siłę wpycha duże telewizory, często znacznie większe niż mój 32". Na dłuższą metę jest to męczące (choć nadal imponuje kolegom).

Telewizora nie chciałem pozbyć się zupełnie, po pierwsze z uwagi na otoczenie, gości i rodzinę (nie narzucam nikomu swojej filozofii, ona jest po pierwsze dla mnie) po drugie sam lubię czasem sobie coś oglądnąć, najczęściej jakiś dokument, komedię, albo film przyrodniczy (nie mam zamiaru eliminować TV w 100%, wystarczy mi eliminacja w 95%).

Obecnie mam telewizor LCD 23", który zużywa bardzo mało energii, idealnie dopasowuje się do wielkości pomieszczenia (nie przytłacza, nie dominuje przestrzeni) a także służy jako pełnowartościowy monitor komputerowy, na którym realnie da się komfortowo pracować (nie każdy TV podłączany do komputera się sprawdza w praktyce) .

sobota, 29 września 2012

Minimalizm czy racjonalne zarządzanie inwestycją? Coś o naszych mieszkaniach.

Ile kosztuje m2 mieszkania w mieście? Duuużo, kilka tysięcy minimum, jednak te cenne metry kwadratowe są tym co często chętnie i beztrosko marnujemy!


Zagracając cenne m2 mieszkania - to tak jakbyśmy bezproduktywnie marnowali kolejne tysiące zł! Zgadza się?!

Za ciężkie pieniądze kupujemy większe mieszkanie, po czym na nowo zagracamy je do granic przyzwoitości!

Ja niedawno przemeblowałem salon - okazało się, że zupełnie niepotrzebny jest jeden ze stolików kawowych, fotel, podnóżek-stołek, stare krzesełko. Oczywiście wszystkie te przedmioty wydawały się niezbędne.

W praktyce funkcjonalnie nie zauważam ich braku - zyskana przestrzeń to ok. 2,5 - 3 m2. Ile to oszczędzonych tysięcy zł?

piątek, 28 września 2012

Białe ściany

Lubię białe ściany, nie lubię dzikości kolorów w miejscu, w którym wypoczywam i pracuję. Jak pisałem wystarczy mi prowadzenie kolorowych blogów, na ścianach lubię mieć 'spokój'.


Oczywiście w praktyce większość pomieszczeń mam w delikatnych, naturalnych kolorach, które nie męczą oczu, swój gabinet jednakże za chwilę maluję białą farbą - sufit żywą bielą, ściany bielą matową, wchodzącą prawie w kremowy.

Niektórzy mówią, że biel jest nudna i sterylna. Nie zgadzam się! Na żadnym innym kolorze tak swobodnie nie da się operować dodatkami w rożnych kolorach.

Biel jest praktyczna, element zabrudzenia wystarczy zetrzeć i zamalować (najlepiej odrobina farby zostawionej w rezerwie), biel łatwo przemalować, o wiele łatwiej niż kolorami, zwłaszcza na styku barw.

Biel jest minimalistyczna ;>

czwartek, 27 września 2012

Serwisy ogłoszeniowe w praktyce oraz ekologiczne jabłka.

Henryk na Drodze Minimalisty zawsze promował kupowanie bezpośrednio od producentów, produktów ekologicznych, wolnych od chemii i dobrej jakości, najlepiej z lokalnego rynku.



Ja osobiście także uważam, że należy wspierać lokalny rynek i lokalnych producentów wysokiej klasy produktów, więc aby nie być gołosłownym (ten blog to... przemyślenia praktyczne) polecam wam coś z rynku dolnośląskiego:

Jabłka ekologiczne, klasyczne, smaczne odmiany.


Tym samym (jeśli zapoznacie się z linkiem) wracamy do praktycznego zastosowania serwisów ogłoszeniowych) - jeśli ktoś z was ma trochę zdolności do modyfikowania kodu.... no... tak naprawdę i kopiuj/wklej wystarczy... można sobie zmajstrować gadżet Tablica.pl na swoją stronę internetową, czy blog:


Ładowanie

Ładowanie


środa, 26 września 2012

Pozbywanie się rzeczy. Gdzie sprzedać rzeczy niepotrzebne i używane?

Na wielu blogach, gdzie tematem wiodącym jest minimalizm mówi się o pozbyciu się nadmiaru rzeczy. Dziś sobie głośno przemyślę jak to zrobić. Zaznaczę, że jest to ciąg dalszy przemyśleń z przedostatniego posta.


Allegro - system aukcyjny, gdzie niestety muszę płacić za wystawiony przedmiot, tryb sprzedaży podlega określonym regułom - nie lubię tego.

Tablica.pl / Gumtree i inne - tu korzystam z DARMOWYCH ogłoszeń, skuteczność jest na pewno mniejsza niż na Allegro, zaletą jest niesformalizowany tryb sprzedaży - mogę po prostu się z klientem spotkać twarzą w twarz przy odbiorze towaru i ponegocjować szczegóły.

Portale lokalne - to nawet jeszcze lepsze źródła kontaktów, jeśli nie chcemy wysyłać sprzedawanych przedmiotów pocztą.

Ogłoszenia lokalne w supermarkecie - darmowa tablica - tu możemy dotrzeć do klientów starej daty, nie używających internetu - jeśli umiesz starannie przygotować ogłoszenie klasyczne - dlaczego nie? Zaznaczam, że od razu tych ogłoszeń warto przygotować kilka.

A wy macie jeszcze jakieś pomysły?

Jak mi się coś przypomni, albo znajdę w archiwum R-O - napiszę na pewno.

Blog minimalisty? Tworzenie nowego bloga.

Porządki zaprowadzane tutaj są konsekwencją mojego pierwszego chronologicznie wpisu o blogach minimalistów, chciałbym znaleźć jakiś złoty środek między minimalizmem, osobistą wygodą, a byciem w pewnym otoczeniu ludzi oraz idei.

Nie chcę czystej kartki A4. W pracy mam białe lub pastelowe ściany, na blogu też mogę popatrzeć na coś kolorowego, stąd jesienne tło. Jesień idzie, no nie?

Pierwszy raz na moich blogach tematycznych używam dynamicznej listy blogów, mam nadzieję, że ten blogroll będzie przydatny dla czytelników, do tego zostawiam klasyczną listę linków, o ile się orientuję to będzie przydatne dla tych autorów, którym zależy na obecności w wyszukiwarkach.

Osobom, które chciałyby mieć tam swoje linki polecam zgłoszenie tego na mój e-mail (aktualny e-mail jest zawsze podany przy mojej facjacie na http://korzystne-zakupy.blogspot.com/)

Reklamy?

Namawiałem dawno temu Henryka na umieszczenie reklam na blogu, sam je umieściłem na Racjonalnym Oszczędzaniu, dlaczego nie? Decyduję się jednak na czystą, nieinwazyjną formę tekstową. Nie odpowiadają mi wariackie i agresywne bannery. (Nikt kto nie chce reklam oglądać ich nie włącza, swoją drogą.)

Tematy?

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że zazwyczaj stawiam czoła trudnym tematom, jednak respektując umowy z autorami/współautorami moich blogów tematycznych co do podejmowanych tematów chciałbym mieć także jakieś miejsce na blogosferze tylko dla siebie.

Teraz na przykład czytam/oglądam sobie pewne materiały historyczne...



Komentarze?

Niestety nauczony skrajnie nieprzyjemnymi dla mnie sytuacjami z poprzednich blogów kategorycznie nie dopuszczam anonimów. Stąd komentując tutaj trzeba mieć profil na którymś ze zgodnym z Google portali. Wolność słowa jest dobra, kiedy ludzie ze sobą rozmawiają na trzeźwo, twarzą w twarz w rzeczywistości, wtedy jest szansa na kulturalną rozmowę. Nie gwarantuję tutaj pełnej wolności słowa, w interesie moim oraz czytelników.

Jak coś mi jeszcze przyjdzie do głowy napisze. Jeśli ktoś w tej chwili zastanawia się nad utworzeniem swojego własnego bloga - polecam spróbować, to nie takie trudne.

wtorek, 25 września 2012

Wyrzucanie zbędnych przedmiotów.

...a właściwie wystawienie pod śmietnik, skąd zostały szybko zabrane przez potrzebujących zrobiło mi trochę więcej wolnego miejsca w mieszkaniu, nie było tego dużo, zaledwie jeden niepełny karton, ale były to rzeczy, bibeloty, uszkodzone i nieużywane już zabawki, które - wierzcie mi - zabierały dużo miejsca.


Nie jestem Matką Teresą i oczywiście przede wszystkim niechciane rzeczy staram się sprzedać, co i wam polecam. Pieniądz, nawet niewielka ilość czasem bywa potrzebny, rachunki, choćby za internet (czyli miedzy innymi to pisanie dla was Moi Drodzy) trzeba czasem popłacić.

Wystawienie niechcianych rzeczy w internecie, najlepiej na darmowych portalach, aby nie mnożyć sobie kosztów jest dobrym pomysłem. Popieram to.

Zatem moi drodzy - do dzieła - zróbmy sobie więcej przestrzeni w naszych domostwach, której to na ogół jest za mało.


poniedziałek, 24 września 2012

Czytanie książek.

Przyznam, że jako osoba blogująca mam wiele dylematów i w żadnym razie nie jest tak, że ja wiem wszystko o wszystkim oraz znam optymalne rozwiązania każdego problemu.

Wracając do czytania ja mam dylemat, nierozwiązany dylemat czy wybierać książki i pisma papierowe - które jednocześnie zawalają moje małe mieszkanie, zabierają przestrzeń, kurzą się. Z drugiej strony nie ma nic przyjemniejszego niż czuć książkę w ręku, mieć swobodę obcowania z papierem, z klasyczną książką... a e-booki? Heh....



A teraz wkleję jeden z moich komentarzy z Boskiej Woli, z dyskusji gdzie ubolewam nad stopniem czytelnictwa (i czytania ze zrozumieniem w Polsce), który może kogoś zaciekawi:

....u mojego Dziadka i Babci, którzy mnie po części wychowali i którym zła sytuacja rodziny, potem wojna brutalnie przerwały edukacje...

czytali swoim dzieciom... czyli moim rodzicom i wujostwu

co więcej w domu były także książki rosyjskie, w oryginale, po rosyjsku - także czytane - mimo że nikogo w rodzinie z Rusinów nie mieliśmy, to po prostu był wtedy tzw. "wysoki język" + zastrzyk literatury i to się po prostu respektowało...

niedziela, 23 września 2012

Rezygnacja z kawy i kofeiny - Niech żyje kawa!

Kilka miesięcy temu na blogu głównym chwaliłem się rezygnacją z kawy i kofeiny (w ogólności), zatem nie tylko zrezygnowałem z kawy, ale też z coli, mocnej yerba mate pitej z bulwy, napojów energetycznych, red bulli, itp. Obecnie do kawy (kofeiny) wróciłem, ale już na zdrowych, powiedzmy nawet - minimalistycznych zasadach. Już piszę o co chodzi.


Pewnego pięknego dnia w biurze spojrzałem na półkę, koło kosza, gdzie odkładałem butelki po napojach, puszki, itp. Na półce stało pięć puszek po red bullach i innych tego typu wynalazkach. Zdałem sobie sprawę także z tego, że rano wypiłem mocną kawę, a na koniec dnia byłem umęczony, znużony pozbawiony energii i podświadomie pragnę zahaczyć po drodze do domu o Żabkę i kupić sobie puszkę Mountain Dew.

Około roku wcześniej rozpędziłem się z tymi napojami, robiliśmy remonty biura z kolegą, który pił te wynalazki nałogowo (i tak lepsze to niż popijanie alkoholu przy pracy budowlanej), wziąłem jedną puszkę, potem drugą - rozsmakowałem się - a prawdę mówiąc doraźnie działało to całkiem dobrze. Za tym poszło znacznie więcej wypijanych kaw. Kawa to kofeina, tak samo jak Red Bull, nie oszukujmy się...

Kawę i napoje kofeinowe rzuciłem z dnia na dzień, pierwsze kilka dni było ciężko, niemożliwość dobudzenia się, nie wiadomo co ze sobą zrobić, ale...

...ale znalazłem sposób, który psychologicznie pomógł mi. Zacząłem pić bardzo dużo kawy zbożowej, cykorii, itp., czyli bezkofeinowych ekwiwalentów kawy. Pomogło!

Po jakimś czasie powróciłem do picia prawdziwej kawy i kofeiny, ale piję ją bardzo rzadko i częściej czysto użytkowo - np. w czasie długiej i męczącej jazdy samochodem, czasem w 'trudny dzień' dodaję odrobinę kawy, np. pół płaskiej łyżeczki, do kawy zbożowej, którą piję. Napoje energetyczne, pijam sporadycznie w czasie jazdy samochodem, a czasem biorę zamiast nich guaranę, która pozwala mi się lepiej skoncentrować.

Obecnie piję średnio jedną prawdziwą kawę (lub jej kofeinowy równoważnik) raz w tygodniu i mi zupełnie wystarczy. Utrzymuję ten poziom i jest mi z tym dobrze.


P.S. Sympatyków kawy zapraszam na kawowe candy <<<TUTAJ.



sobota, 22 września 2012

Minimalista i jego pulpit na komputerze.

Na blogach polskich minimalistów brakuje mi czasem pokazania, jak ich minimalizm wygląda w praktyce, dlatego sam przełamię ten impas i pokażę wam swój pulpit.


Mam tylko to co niezbędne. Plik dokumentu, który chcę mieć pod ręką, ikonę przeglądarki, której używam najczęściej oraz dwie ikonki lokalizacji managera plików. Niedługo zostaną tylko dwie ikony jak znam życie - przeglądarka i manager plików.

Szarość? Tak! Poza tym, że jest to domyślny pulpit systemu, którego używam, taki zestaw kolorów nie męczy oczu i sprawdza się, kiedy mam ochotę poklepać w klawisze późnym wieczorem, kiedy rodzina idzie spać, a mnie jeszcze nosi, aby coś zrobić. Ładne, gustowne i sprawdza się.

P.S. Niedawno na jednym z moich blogów tematycznych omawialiśmy taką kwestię jak: Windows XP minimalisty, zapraszam.


Wstęp - minimalizm

Pomysł na wydzielenie tego bloga pojawił się dosyć dawno, do tej chwili jednak nie śpieszyłem się, czekałem aż ta decyzja dojrzeje do realizacji.

Dlaczego minimalizm? Ci z was którzy mnie znają z blogów tematycznych wiedzą, że relatywnie często podejmuję temat minimalizmu, ponieważ jednak staram się zachować porządek i klarowność mojej twórczości, chciałbym tym tematem zajmować się w jednym, konkretnym miejscu.


W przeciwieństwie do niektórych osób blogujących, mających dylematy pt. 'Czy jestem minimalistą?' lub 'Czy jako minimalistka mogę....?" ja bez żadnego skrępowania uważam się za minimalistę, minimalistę racjonalnego promującego swoją pisaniną realny minimalizm, w przeciwieństwie do ascetycznej i "świątobliwej" ekstremy.

Grubo ponad 10 lat temu byłem autentycznym minimalistą ze śpiworem, karimatą, plecakiem oraz....

....komputerem w dużym pudle (laptopów praktycznie wtedy nie było) a także wielką jak cegła komórką (smartfonów praz iPhonów także nie kupilibyście w owych czasach).

Jak to się zmieniło przez ten czas, jak minimalizm można pogodzić z otoczeniem, z faktem posiadania rodziny i realnej pracy?

Aby odpowiedzieć na te pytania założyłem ten blog.

piątek, 21 września 2012

Minimalizm - blogi. Logika blogowania i minimalizm ascetyczny.

Obserwuję od dawna modę szerzącą się na blogach minimalistów i jestem lekko zaskoczony. Każdy minimalistyczny blog wygląda tak samo, niczym prawie pusta kartka A4, co ma odzwierciedlać przywiązanie autora do idei jaką jest minimalizm, ot jakieś logo albo fotka też się znajdzie czasem.

Szanując oczywiście zdanie i wybór tych autorów, ja się po prostu czasem w tej pustce gubię, brak mi wyrazistości, odróżnienia się, czegoś "z jajem" po prostu. Brak mi także po prostu typowych nawigacyjnych elementów tych blogów, jak blogroll albo zgrupowanie linków, które autora ustawia w jakimś 'otoczeniu' blogowym... tutaj na pewno wprowadzę więcej elementów nawigacyjnych w miarę rozwoju bloga.... dobra... logiki estetycznej wystarczy....


Kiedyś w jednym z postów minimalistycznych na Racjonalnym Oszczędzaniu wykazywałem, że "minimalizm" ze 100 przedmiotami, z iPhonem, laptopem i matą w ascetycznym pomieszczeniu, jest trochę fikcją i ułudą. Rzeczywistość oraz infrastruktura miejska/przemysłowa potrzebna do utrzymania tej iluzji jest przeogromna. Poruszymy tu jeszcze ten temat?

Chcesz minimalizmu na całego? To może pobaw się w niego w dziczy, z dala od cywilizacji i jej infrastruktury - zobaczymy jak długo wytrwasz sam/sama na pustej górskiej polanie, ze swoim iPhonem, laptopem i bambusową matą ascety... :)