poniedziałek, 29 października 2012

Pozerstwo w sieci i udawanie kogoś innego.

Wczoraj w prywatnej rozmowie z pewną miłą osobą pojawił się wątek budowania sobie tożsamości w internecie. To jest względnie łatwe - jeśli chcesz to przybierasz miło brzmiący nick, kontrolujesz się, wpisujesz się w dane środowisko - tworzysz sobie alternatywne życie, które może być zupełnie różne niż to co masz na co dzień.



Kiedy coś pójdzie nie tak, ludzie się zaczynają na tobie poznawać - kasujesz swój profil tu czy tam, bloga, zmieniasz maile i inne dane kontaktowe - możesz znów zacząć gdzie indziej - czysta karta.

Nie mi to oceniać w kwestii moralnej słuszności czy potępienia - jedno jest pewne - nawiązując kontakty w necie warto uważać, warto zachować dystans. Powściągliwość i sceptycyzm to dobre cechy w tym przypadku.

Zbyt łatwo jest w internecie (przynajmniej przez pewien czas, bo i tak szydło wyjdzie z worka) udawać kogoś innego. Ludzi w "realu" poznajemy czasem latami, wypróbowujemy swoje relacje w najróżniejszych sytuacjach, przez długi czas.  Tutaj ludzi chroni bariera netu, ludzie czują się bezpieczniej i są bardziej skorzy do towarzyskich kontaktów.

Tyle, że trzeba pamiętać, że po drugiej stronie może w rzeczywistości siedzieć zupełnie inna osoba niż nam się wydaje.


P.S. Ponieważ w jakimś aspekcie ten post nawiązuje do bezpieczeństwa, zapraszam także na mój blog o bezpieczeństwie http://zabezpieczenie.blogspot.com/2012/10/wyrywanie-torebek-kobietom-jak-sie.html (to jest mój pierwszy blog tematyczny, niemal tak "wiekowy' jak R-O)

5 komentarzy:

  1. Nie przeceniałabym "udawania kogoś innego" w sieci jako wyjątkowego zjawiska.
    Przecież udajemy najpierw w świecie analogowym. Popisy przed kolegami, udawanie wielkiego maczo przed współpracownikami, kiedy w domu jest się pod pantoflem żony. Babci nie zwierzamy się, że lubimy popić do późna w knajpie, a kumplom, że odwieźliśmy babcię na mszę i umyliśmy jej okna (zamiast zabawiać się z koleżankami z baru).
    Jeśli ktoś udaje w życiu poza siecią, w sieci też będzie udawał - czyli pokaże prawdziwego siebie-udawacza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz dużo racji :) dobry przykład z babcią i kumplami :)

      Usuń
    2. Fakt, sieć to środowisko tak jak bar czy dom rodzinny- w każdym środowisku odgrywamy nieco inną rolę. Trudno przyjmować zawodową pozę np. dyrektora sprzedaży bawiąc się z własnymi dziećmi i w drugą stronę.
      Nie ma co ukrywać pozerów nie brakuje, a sieć wydaje się być do tego idealnym środowiskiem. Pozer w rzeczywistym życiu musi posiadać choćby ślad umiejętności aktorskich.. W sieci- wystarczy, że umie pisać:)

      Usuń
  2. O jej i co? Będziesz się teraz dystansował? :-(
    Miałam zabawną sytuację w życiu w związku z blogowaniem. Jakieś pół roku po założeniu bloga podjechała pewna osoba i przedstawiła się nickiem, który znałam z komentarzy na swoim blogu. Zaprosiłam ją na kawę, ale ona powiedziała: "Nie nie, muszę wracać do domu, kiedyś wpadnę. Teraz chciałam tylko zobaczyć, czy wy istniejecie naprawdę :-)
    Ja -bo nie jestem anonimowa w blogosferze- mam zupełnie inne problemy, ale to może kiedyś indziej będzie okazja, by opowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, po prostu jakiś złoty środek trzeba znaleźć, a mowa o nowych osobach nagle pojawiających się wokół człowieka ze swoją tożsamością, historią, sprawami, itp.

      a co do blogowania - po prostu powoli moja sytuacja zaczyna przypominać twoją - ty blogujesz jako realna, żywa i namacalna osoba

      u mnie najpierw jednak było inaczej, byłem praktycznie "anonimem", teraz anonimowy nie jestem - inaczej się bloguje anonimowo i inne relacje się nawiązuję - inaczej się bloguje, na zasadzie przedłużenia "realu"

      cała tajemnica

      Usuń

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!