wtorek, 2 października 2012

Minimalizm a rezygnacja z kontaktów z ludźmi.

Wczoraj w komentarzach rozwinęliście problem rezygnacji z kontaktów z ludźmi, sugerując, że to nie zawsze musi być takie złe i naganne (moralnie??!), dziś napiszę kilka słów co o tym myślę.

Rozumiem po części rezygnowanie z tzw. toksycznych znajomości - a może nawet nie znajomości, tylko pewnych toksycznych praktyk - czyli np. rezygnację z wychodzenia z dawnym kolegą do pubu w czasie spotkań kilka razy w roku i zachlewaniu się na umór.


Człowiek w którymś momencie dojrzewa i takie szczeniackie i niemądre zachowania przestają mu odpowiadać (zamiast "zalewania pały" woli kulturalną rozmowę w kawiarni) i w tym momencie jest pierwszy odruch - nie! towarzystwo Tomka mi już nie odpowiada - Tomek to ochlej i menel, tylko mnie ciągnie na złą drogę! Nie kontaktuję się z Tomkiem...

Zaraz, zaraz! A może Tomek to samo pomyśli w którymś momencie o mnie czy o tobie?! Nie będę kontaktował się z R-O bo to menel, ochlej i zawsze jak się kontaktujemy - kończymy w pubie?!

Przecież wcześniej TO MY godziliśmy się na takie praktyki i takie spędzanie czasu - zatem TO NAM ODPOWIADAŁO!

...a może Tomek zawsze proponował alkohol, bo był przekonany, że to MY tego zawsze oczekujemy!?

Może zamiast unikania towarzystwa Tomka i kontaktu właściwsze byłoby porozmawianie, postawienie problemu wprost! Stary, wiesz, u mnie się w życiu pozmieniało, przemyślałem pewne kwestie - nie spotykajmy się w pubie więcej - następnym razem chodźmy sobie do restauracji na "flaczki z kaczki" i dobrą kawuchę, albo jeszcze lepiej weźmy rowery i zrobimy rundkę po okolicy jak "za szczeniaka".

Zatem nie "wyrzucałbym" ludzi ze swojego otoczenia, najpierw starałbym się uratować te relacje. One są w gruncie rzeczy cenniejsze niż ten nasz cały minimalizm.

2 komentarze:

  1. oczywiście niektóre z moich relacji zostały nie tyle zerwane, co trochę zapomniane, z uwagi na to, że jakiś czas temu postawiłem gronu dawnych znajomych warunek

    to także było na moim profilu na naszej klasie, opisach na komunikatorach, itp. - w czasach kiedy jeszcze tego używałem

    "słuchajcie - ja nie jestem już zainteresowany piciem i przesiadywaniem w pubach - w pracy siedzę cały dzień i mam dość siedzenia - spotkajmy się na jakiś wspólny wypad rowerami, jakiś sport, przejedźmy się w jakieś fajne miejsce w górach, itp."

    jedna nadal serdecznie witam się ze starymi znajomymi i zamieniam słowo-dwa w dobrej atmosferze - tych kontaktów nie kasowałem, ludzi "nie wyrzucałem" ze swojego grona - co najwyżej to ja zmieniłem zwyczaje - i czuję się z tym dobrze

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak sobie chodzę po twoich blogach...
    Po wielkiej rewolucji w moim życiu zostawiłem sobie 2 znajomych. Całą resztę znajomości i przyjaźni odciąłem i... po 9 latach śmiem twierdzić, ze moje życie jest dużo ciekawsze niż w czasie gdy przyjaciół i znajomych było "sporo"... I ręoma oraz nogami bronić zamierzam sie przed powrotem do "starej wersji" mojego życia.
    Roman

    OdpowiedzUsuń

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!