poniedziałek, 1 października 2012

Minimalizm a relacje z ludźmi.

Ten post dość mocno przeredagowałem, usuwając cytat, którego być może użyłem niepotrzebnie... mowa była o "wyrzucaniu ludzi" tak jak niektórzy wyrzucają zbędne przedmioty.

...ja nie piszę tutaj o jakichkolwiek ludziach, których moglibyście znać - piszę o pewnej grupie ludzi, których obserwuje w otoczeniu, czasem w bliskim otoczeniu, którzy nie mają skrupułów aby "wyrzucić człowieka" tak jak się wyrzuca niechcianą, lub niemodną rzecz.


Nie wiem na ile te osoby są minimalistami.


Cechą wspólną tych osób jest to, że są o kilka lat młodsze ode mnie. To po prostu osoby, które z dzieciństwa nie pamiętają tzw. komuny i PRLu, po prostu fizycznie nie mogły pamiętać tego okresu dzieciństwa, lub jeszcze się wtedy nie urodzili. Tamte realia były trudne i zahartowały ludzi, którzy się wtedy wychowywali. Jeśli chodzi o materializm i konsumpcjonizm właśnie w tej nieco starszej grupie częściej widzę osoby z trzeźwym dystansem do tego szaleństwa.




Oczywiście pełen szacunek dla młodszych czytelników i czytelniczek, którzy tu zaglądają - jeśli i wy macie dystans do konsumpcjonistycznego i "maksymalistycznego" kołowrotka wokół nas - to dla mnie jest dobry znak!




P.S. Czy zamiast obkupywać się tanią, jednorazową azjatycką tandetą nie lepiej jest kupić produkt lokalny, dobrej jakości? Więcej tutaj: Ceramika z Bolesławca.


2 komentarze:

  1. Tak sobie ostatnio myślę o tym całym minimalizmie. Czytam swoje teksty i nie tylko swoje. Chociaż dawno tego nie robiłam, a na słowo minimalizm reagowałam alergicznie. I tak dochodzę do kilku wniosków.
    1. Media zrobiły z tej fajnej idei coś strasznego, a czytałam tylko kilka artykułów, bo po resztę bałam się sięgać. Bliżej temu do prostactwa niż do prostoty. Jednak z tym nic nie zrobimy. Media budują obraz dokładnie taki, jaki chcą zbudować.
    2. Większość ludzi przestała pisać o minimalizmie, może to się przejadło. Naprawdę. Czytając Twoje wypowiedzi, Adminie albo Mariusza, dokładnie wiem, o kim mówicie. Ale przecież ten od 5-minutówek na swoim blogu pokazuje jak żyje - co w tym złego? Ten od ekonomii zapadł się pod ziemię i jego święte prawo. Mogę tak dalej wymieniać...
    3. Każdy z nas ma inną definicję minimalizmu. Nie ma jednej objawionej prawdy. Jest Twoja prawda, moja prawda i jego prawda. Tak samo jest z minimalizmem, niech każdy szyje sobie na swoją miarę. Dopóki nikt na tym nie cierpi, dajmy mu prawo żyć spokojnie.
    4. Co jest złego w wyrzucaniu ludzi ze swojego życia? Czy nie możemy zrywać relacji, które nam już nie odpowiadają, są bardziej lub mniej toksyczne albo po prostu dorośliśmy do zmiany otoczenia?
    Zgadza się z tym co piszę Zuzaanna Anna.

    PS Wiem, że sama krytykowałam minimalizm, że mnie też to wkurzało. I wiele rzeczy wciąż mnie denerwuje i irytuje. Ba, zawsze coś takiego się znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ad. 2.

    Ta wypowiedź nie jest kierowana do jakiejkolwiek osoby z tzw. blogosfery i nie opowiada o kimkolwiek w świecie wirtualnym.

    Odnoszę ją tylko i wyłącznie do mojego otoczenia "w realu".

    OdpowiedzUsuń

UWAGA! Wszelkie komentarze wyglądające na reklamę oraz zawierające linki komercyjne zostaną skasowane!